Prezydent zmienia ustawę pod Polexit? Ekspert przekonuje, że władza i tak już nie musi pytać Polaków o zdanie

Prof. Grzeszczak zapewnia, że prezydencka nowelizacja ustawy o zmianie ustawy o umowach międzynarodowych jest nieznaczna. - Szukałem w niej drugiego dna, ale go nie znalazłem - powiedział w TOK FM.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej. Sprawdź szczegóły >>>

Komentarze dotyczące tego, że rząd przygotowuje się Polexitu, pojawiły się po tym, gdy Andrzej Duda skierował do Sejmu RP projekt ustawy o zmianie ustawy o umowach międzynarodowych. Jak czytamy na stronie prezydent.pl, celem nowelizacji jest wprowadzenie do ustawy z 14 kwietnia 2000 r. o umowach międzynarodowych, zwanej dalej „ustawą", pojęcia „utraty mocy obowiązującej umowy międzynarodowej", które obecnie w ustawie nie występuje. 

Prof. Robert Grzeszczak w rozmowie z Agatą Kowalską przekonywał, że poprawka ma charakter kosmetyczny.

- Jest to w zasadzie znikoma nowelizacja ustawy, a my zaczynamy się zastanawiać: jakie jest jej drugie dno, o co chodzi, dlaczego taka zmiana? Rzeczywiście też zacząłem go szukać. Nie znalazłem go - wyjaśnia prof. Robert Grzeszczak z katedry europejskiej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Jednocześnie prawnik przypomniał, że ustawa o umowach międzynarodowych została już znowelizowana - w kontrowersyjny sposób - w ubiegłym roku.

- Dołożono pkt 22 a, gdzie jest mowa o tym, jak wyjść z Unii Europejskiej. Były komentarze, że tryb, który tam przewidziano, jest minimalizujący, a nie maksymalizujący wymogi. Że weszliśmy (do Unii - red.) z referendum za zgodą narodu, o czym należy pamiętać, a możemy wyjść bez zgody narodu, z inicjatywy władzy wykonawczej. To niepokoi - zaznaczył gość Agaty Kowalskiej.

Co oznacza nowelizacja ustawy?

Jak mówi prof. Grzeszczak prezydencka nowelizacja ustawy dokłada "pojęcie wygaśnięcia ze względu na niemożność stosowania umowy międzynarodowej". Co to znaczy? 

Prawnik podał za przykład sprawę prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry, który skierował do TK wniosek o zbadanie, czy traktat o funkcjonowaniu UE jest zgodny z Konstytucją RP. Ziobrze chodziło o artykuł 267. traktatu, który pozwala sądom państw członkowskich na zadawanie pytań prejudycjalnych, kierowanych do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu (TSUE).

- Gdyby okazało się, że TK podejmuje tę sprawę i odpowiada: "Tak. Jest niezgodne z polską Konstytucją, to w tym przypadku nie możemy efektywnie wykonywać umowy międzynarodowej w postaci traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. A jest to jedna z przesłanek do wygaśnięcia umowy - przekonywał prawnik. 

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj!

  • Dzisiaj w TSUE odbyło się wysłuchanie obu stron - przedstawicieli polskiego rządu i Komisji Europejskiej. Co w Luksemburgu powiedziała polska strona i czy znaczące jest to, że nie pojawił się żaden z ministrów?

DOSTĘP PREMIUM