Dlaczego Rosja uderza na Ukrainie akurat teraz? "Na Kremlu oczekują małej awantury"

Zdaniem Eugeniusza Smolara w ocenie napięcia na Morzu Azowskim nie bez znaczenia jest fakt, że Władimir Putin nie cieszy się ostatnio dużą popularnością.

Radio TOK FM i Wyborcza.pl teraz w jednym pakiecie - wygodniej i aż o 50% taniej. Takiej oferty nie było jeszcze nigdy! Sprawdź szczegóły >>>

W niedzielę dwa kutry oraz holownik marynarki wojennej Ukrainy, które płynęły z Odessy do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim, zostały ostrzelane, a następnie zajęte przez rosyjskie siły specjalne. Władze Ukrainy nie mają oficjalnych informacji o tym, co dzieje się z 23 członkami załóg tych jednostek. Podczas zdarzenia rannych zostało sześciu ukraińskich marynarzy.

W związku z tymi wydarzeniami Ukraina rozważa wprowadzenie stanu wojennego,  Rada Bezpieczeństwa ONZ zwołuje pilne posiedzenie. Władze w Kijowie nazywają wczorajsze wydarzenia agresją Rosji. Ukraińska armia już została postawiona w stan pełnej gotowości bojowej. Moskwa twierdzi zaś, że cała sprawa to prowokacja Ukrainy i że to jej jednostki naruszyły prawo, wpływając na rosyjskie wody.

Co będzie oznaczało ogłoszenie stanu wojennego na Ukrainie? Eugeniusz Smolar, szef Centrum Stosunków Międzynarodowych, tłumaczył w Magazynie EKG, że właściwie nic to nie zmieni - poza wprowadzeniem pewnych elementów prawa wojennego na terytoriach, które kontroluje Ukraina.

- Z wyjątkiem tego, że to oznacza niewypowiedzenie wojny Rosji. Ukraina od samego początku unikała określania swojego stosunku z Federacją Rosyjską jako stan wojny. Przedtem nazywano to operacją antyterrorystyczną. Teraz będzie wprowadzony stan wojenny - wyjaśnił. 

"Sprawa rozejdzie się po kościach"

Zdaniem eksperta nie bez znaczenia jest fakt, że prezydent Rosji Władimir Putin nie cieszy się ostatnio dużym poparciem. 

- Jego popularność w ostatnim roku poważnie spadła. W związku z tym tradycyjnie przywódcy na Kremlu oczekują małej awantury w dziedzinie stosunków międzynarodowych, żeby powstrzymać swoją pozycję wewnętrzną - wyjaśnił Smolar, dodając: - Niskie ceny ropy, zmniejszenie eksportu ropy rosyjskiej i zwiększenie eksportu ropy saudyjskiej, to wszystko sprawia, że Rosja znajduje się w dość trudnej sytuacji.  

Zdaniem eksperta, sprawa jednak rozejdzie się po kościach. Przede wszystkim dlatego, że dopóki nie zdarzy się nic drastycznego, dopóty żadne ze światowych mocarstw, ze szczególnym naciskiem na USA, nie zareaguje w sposób poważny. - Prawo wód międzynarodowych ma charakter pryncypialny, zawarty w prawie międzynarodowym. Na tym tle dojdzie do jakichś napięć i prawdopodobnie sprawa rozejdzie się po kościach - mówił.

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potępiło ostatnie działania Moskwy.

-  I słusznie. Jest podejrzenie, że to może pomoże w większym nacisku, jeśli chodzi o budowę gazociągu Nord Stream 2 - odpowiedział ekspert.

W oświadczeniu MSZ m.in. czytamy, że "wzywa do wstrzemięźliwości wobec obecnej sytuacji, która może zagrozić stabilności bezpieczeństwa europejskiego".

- Prawdziwe zdanie? - zapytał Maciej Głogowski.

- Trochę nad na wyrost. Ale słusznie, że ono padło - skomentował Smolar.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu!

- Czy Wielką Brytanię i jej gospodarkę dotknął chaos? 

DOSTĘP PREMIUM