"Wyłania się obraz nieformalnego układu związanego z Ziobrą". Raport o "dobrej zmianie" w prokuraturze

- Pokazuje, jak masowe i drastycznie zmiany nastąpiły w prokuraturze pod wodzą Zbigniewa Ziobry, którego prawo wyposażyło w ogromną, prawie absolutną władzę w polityce personalnej - tak o raporcie "Prokuratura pod specjalnym nadzorem" mówi prof. Leszek Balcerowicz.

Prenumerata cyfrowa TOK FM i Wyborcza.pl - pierwszy taki dwupak! Do kupienia prosto i wygodnie, a do tego 50% taniej.  Sprawdź szczegóły >>>

Efekt działania Zbigniewa Ziobry jako prokuratora generalnego zbadało stowarzyszenie Paragraf Państwo, którego radę programową, oprócz przewodniczącego prof. Leszka Balcerowicza, stanowią m.in. prof. Monika Płatek, prof. Marcin Matczak, adwokatki i adwokaci z Inicjatywy „Wolne Sądy”. 

Ponad 50-stronicowa publikacja „Prokuratura pod specjalnym nadzorem"  jest podsumowaniem prawie trzech lat rządów Ziobry.

"Jest wiele nazwisk prokuratorów, którzy podpadają"

W raporcie opisano mi.n. około 50 najbardziej kontrowersyjnych decyzji prokuratorów i zmian kadrowych.

- Trzeba pokazywać opinii publicznej, aby ją mobilizować, co się dzieje w instytucjach, które są w państwie potrzebne. Ale jeżeli mają zły system i złe kierownictwo to mogą czynić wiele złego, zachowując się tendencyjnie - mówi w Poranku Radia TOK FM prof. Leszek Balcerowicz.

- Ten raport pokazuje, jak masowe i drastycznie zmiany nastąpiły w prokuraturze pod wodzą Zbigniewa Ziobry, którego prawo wyposażyło w ogromną, prawie absolutną władzę w polityce personalnej. Wyłania się obraz nieformalnego układu związanego z  Ziobrą: więzami towarzyskimi i personalnymi i ideologicznymi. Układu, który opanował prokuraturę. Z raportu wyłania się obraz wątpliwych postępowań, w stosunku do ludzi, którzy nie powinni podlegać ściganiu. Ale też wątpliwych zaniechań - dodaje.

"Złoty parasol"

Prof. Balcerowicz podkreśla, że "rozszerzenie władzy grupy kierowniczej w prokuraturze" obejmuje możliwość "przesuwania sprawy od prokuratura do prokuratora". - Aż znajdzie się taki, który bądź sprawę umorzy, bądź będzie kontynuować. W efekcie, jeżeli doda się do tego ataki na sądy, to wyłania się bardzo niebezpieczny obraz możliwości nadużycia wymiaru sprawiedliwości dla celów partyjnych, politycznych i personalnych - ocenia były wicepremier, minister finansów oraz były prezes Narodowego Banku Polskiego.

Gość Radia TOK FM przytacza przykład prokuratora Jarosława Hołdy, który wykorzystał wprowadzone przez PiS przepisy i w wieku 46 lat, zachowując 100 proc. uposażenia, przeszedł w stan spoczynku.

- Jest wiele nazwisk prokuratorów, którzy podpadają pod określenie wątpliwych działań i zaniechań. Mamy też na bieżąco informacje o awansach, np. przedwczoraj żona wiceszefa Trybunału Konstytucyjnego  pana Mariusza Muszyńskiego miałaby otrzymać błyskawiczny awans. A prokurator Hołda, który był kadrowym w prokuraturze krajowej w podeszłym wieku 46 lat, dostał "złoty parasol" - podkreśla prof. Balcerowicz.

"Komisja śledcza ds. KNF będzie musiała powstać"

Zdaniem byłego szefa NBP (pełnił tę funkcję w latach 2001-2007) prędzej czy później będzie musiała powstać komisja śledcza ds. Komisji Nadzoru Finansowego. W jego ocenie kontrowersje wokół KNF sięgają znacznie dalej niż wyłącznie do jej byłego szefa.

Przypomnijmy. Marek Ch. usłyszał wczoraj w katowickiej prokuraturze zarzuty korupcyjne. Chodzi o propozycję, którą miał złożyć Leszkowi Czarneckiemu. W zamian za ratunek dla banków Marek Ch. wymuszał na Czarneckim zatrudnienie w instytucjach prawnika za 40 mln złotych.

Dla prof. Balcerowicza równie oburzająca co propozycja korupcyjna jest także praca w parlamencie nad poprawką, która umożliwia przejmowanie banków za symboliczną złotówkę.

- Ci ludzie mają być wyposażeni w arbitralną władzę, do edytowania, czy zachodzi niebezpieczeństwo przejęcia banku. To rzecz niesłychana. I to tak, że będzie trzeba to wyjaśnić w komisji śledczej - komentuje były minister finansów.

- Czy Adam Glapiński powinien poddać się do dymisji? - zapytał Piotr Kraśko

-  Z moralnego punktu widzenia - tak. Z prawnego punktu nie ma tu przymusu. Kadencja prezesa NBP jest bardzo chroniona. Po to, żeby politycy nie mogli go szantażować - tłumaczy prof. Balcerowicz. 

DOSTĘP PREMIUM