Kopalnia w Czechach wznowiła wydobycie węgla. Na pierwszej zmianie pracuje 370 górników

W czeskiej kopalni w Stonawie koło Karwiny, gdzie w wyniku wybuchu metanu tydzień temu zginęło 13 górników, w tym 12 Polaków, wznowiono dzisiaj wydobycie węgla. Sprawę wybuchu metanu zbadają czescy i polscy eksperci.

Rejon katastrofy odcinają tamy, za którymi panuje bardzo wysokie, grożące wybuchem, stężenie gazów. Analizowany jest skład atmosfery, a do zagrożonego chodnika wtłaczany jest azot. Gdy sytuacja ulegnie poprawie, urząd górniczy może wydać pozwolenie na wydobycie ciał pozostałych 9 górników, które wciąż znajdują się na głębokości ok. 800 m pod ziemią. 

Według rzecznika kopalni rodzice ofiar dzisiaj i jutro zaczną otrzymywać wsparcie finansowe. W pierwszej kolejności firma wypłaci zapomogi, a po Nowym Roku do górniczych rodzin mają trafić pełne odszkodowania.

Wypadek w Karwinie. Zebrali się eksperci WUG 

Z kolei w Ostrawie zbierają się dziś eksperci czeskiego nadzoru górniczego, którzy będą badać okoliczności katastrofy w kopalni. Do czeskich specjalistów dołączą też przedstawiciele z Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach

Szacuje się, że w czeskich kopalniach pracuje kilka tysięcy Polaków. Górnicy z Polski zaczęli szukać zatrudnienia za południową granicą już na początku lat 90. XX wieku.

W Polsce likwidowano wówczas kopalnie, a w Czechach z powodu restrukturyzacji górnictwa zaczęło brakować rąk do pracy. Polscy górnicy mieszkający nieopodal granicy tę lukę zaczęli wypełniać.

- Głównym powodem, dla którego górnicy wybierają pracę w Czechach, nie są przywileje, lecz zarobki. Tam trafiają osoby młodsze, które nie mogą u nas liczyć na aż tak wysokie apanaże - tłumaczyła dziennikarka Trybuny Górniczej Aldona Minorczyk.

DOSTĘP PREMIUM