Ławki niepodległości za 4 mln zł. "Po odsunięciu PiS-u od władzy proponuję tych nieszczęsnych ławek nie wyrzucać"

"PiS-owców skazanych za łamanie konstytucji można tam sadzać na wiele dni" - napisał na Twitterze Tomasz Lis. Projekt ławek upamiętniających 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości skomentował też Tomasz Siemoniak. MON odpowiedział na zarzuty.

Ponad 4 mln zł wydano na projekt multimedialnych ławek, odtwarzających fragmenty Marszu I Brygady i depeszy Józefa Piłsudskiego zawiadamiającej o powstaniu państwa polskiego. To pomysł resortu Mariusza Błaszczaka, który powstał po tym, gdy upadł konkurs ogłoszony przez jego poprzednika, Antoniego Macierewicza, dotyczącego 100 kolumn upamiętniających powrót państwa polskiego na mapę świata.

"Zamiast sprzętu dla wojska"

Na konkurs tzw. ławek niepodległości nadesłano 26 prac. Wygrała go Marta Rosiak z rzeszowskiej pracowni Betonovo. Jednak projekt wywołał niemałe kontrowersje, przede wszystkim ze względu na estetyczne walory ławek.

Pomysł na ich zagospodarowanie ma m.in. dziennikarz Tomasz Lis. 

Nie tylko Tomasz Lis ma zastrzeżenia do ławek niepodległości. Zdaniem Tomasza Siemoniaka, wiceszefa Platformy Obywatelskiej ławki niepodległości są nie tylko brzydkie oraz drogie, ale i bezużyteczne.

Były minister MON zwrócił też uwagę na to, że pieniądze, które zostały zagospodarowane na ławki, powinny być wydane na sprzęt dla wojska. 

Andrzej Pągowski: To nie ławka a "trumna"

Wygląd "ławek niepodległości" skomentował z kolei w rozmowie z Gazetą.pl Andrzej Pągowski, znany grafik i plakacista.

- Według mnie takie ławki powinny być przede wszystkim funkcjonalne. Ludzie powinni chcieć na nich usiąść, zrobić sobie selfie, w pewnym sensie zabrać je ze sobą. To nie powinien być tylko symbol - mówi. - Tymczasem układ tych ławek sprawi, że starsi ludzie nie będą na nich siadać, a i młodszym nie będzie wygodnie - dodaje. - Ten projekt przypomina mi nie ławkę, a raczej "trumnę niepodległości", na której trzeba przysiąść, żeby nam nie uciekła - żartuje grafik.

Natomiast Fundacja Wzornictwo i Ład zwróciła uwagę na to, że w jury konkursu nie było żadnego architekta ani projektanta z dziedziny wzornictwa przemysłowego. "Estetyczny dramat" - podsumowano. 

MON: o gustach się nie dyskutuje

Do słów krytyki Ministerstwo Obrony Narodowej odniosło się na Twitterze. Osoby oceniające wygląd ławek nazwano hejterami, napisano też, że "o gustach się nie dyskutuje", a ławki mają walory edukacyjne. 

Ministerstwu odpowiedzieli m.in. aktywiści ze stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. - Po to są architekci i projektanci, żeby projektować np. meble miejskie, a wojskowi, żeby zajmować się obroną kraju. Policjanci nie opiekują się dziećmi w żłobkach, a kucharze nie prognozują inflacji. MON nie powinien meblować nam miast - czytamy w komentarzu. 

DOSTĘP PREMIUM