Likwidacja OFE. Pozwolić przenieść pieniądze do IKE czy zabrać je do ZUS? Oto, co odpowiedzieli goście Magazynu EKG

Mateusz Morawiecki zapowiedział likwidację OFE. Środki zostaną przeniesione na Indywidualne Konta Emerytalne albo do ZUS. Maciej Głogowski, prowadzący Magazyn EKG, podkreślił, że niezależnie od tego, co wybierze uczestnik OFE, zyska na tym rząd.
Zobacz wideo

Premier Mateusz Morawiecki przedstawił w poniedziałek (15 kwietnia) plan likwidacji Otwartych Funduszy Emerytalnych. Domyślnie pieniądze uczestników OFE będą przekazane na Indywidualne Konta Emerytalne. Drugą możliwością będzie przekazanie ich do ZUS. Przy przeniesieniu środków na IKE, będzie pobierana opłata przekształceniowa w wysokości 15 procent.

Aby środki zgromadzone w OFE nie zostały przeniesione do IKE, należy złożyć specjalną deklarację w instytucji finansowej, która obsługuje nasz rachunek w OFE. Wówczas cała zgromadzona tam składka zostanie zapisywana na podstawowym koncie emerytalnym w ZUS. 

Prowadzący Magazyn EKG Maciej Głogowski zwrócił uwagę, że niezależnie od tego, czy ktoś wybierze IKE, czy ZUS, rząd zyskuje. - Jeśli wybiorę IKE, rząd zyskuje moją 15-procentową opłatę, a jeśli wybiorę ZUS, rząd ma mniejsze potrzeby pożyczkowe dla ZUS-u. Jako uczestnik OFE mam zyskać kiedyś w przyszłości, na teraz rząd poprawia sytuację swoich finansów publicznych - wyjaśniał dziennikarz.

"Trumna nie ma kieszeni". Co wybrać: IKE czy ZUS?

Była wiceminister finansów, dr Irena Ożóg, zaznaczyła, że z punktu widzenia przyszłego emeryta ludzie młodzi "chyba jednak powinni zaryzykować i zgodzić się na przejście do IKE". - W przypadku tych, którzy są w wieku bliskim emerytury, to wielce dyskusyjne. Ja bym nie przeszła do IKE, przeszłabym do ZUS - stwierdziła.

Z kolei Tomasz Prusek z Fundacji Przyjazny Kraj podkreślił, że zawsze wybiera rozwiązanie, w którym można dziedziczyć i w którym są realne pieniądze. - Czyli IKE - zaznaczył. Piotr Kalisz z Citi Handlowego zgodził się dr Ożóg, że im dłuższa perspektywa czasowa, tym większy sens ma rozważanie IKE. 

Likwidacja OFE. Ryzyko jest zawsze

Była wiceminister finansów dr Irena Ożóg mówiła również, że pobranie 15-procentowej opłaty przekształceniowej to działanie przede wszystkim w interesie budżetu państwa, wynikające z potrzeby sfinansowania różnego rodzaju obietnic finansowych.

Katarzyna Lubnauer o opłacie dotyczącej pieniędzy z OFE: To zwykły haracz

- Trumna nie ma kieszeni. Zanim zdecydujemy się na ruch, czy przenieść środki do IKE, czy do ZUS, trzeba się dobrze zastanowić. Być może w Excelu wychodzimy na to samo, ale w moim przekonaniu chyba tak nie jest. Bo do Excela nie da się wrzucić ryzyka politycznego, jakie w ciągu kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat będzie miało wpływ na to, co będzie na końcu - tłumaczyła. 

Zdaniem prezesa PFR ryzyko polityczne jest mniejsze, jeżeli opłata będzie pobierana na początku niż na końcu, ponieważ dzięki temu nie będzie można zmienić jej wysokości. - Jestem przekonany, że to rozwiązanie jest korzystne, bo ono likwiduje jakąkolwiek niepewność. To są nasze prywatne środki i będziemy mogli z nich swobodnie skorzystać po osiągnięciu wieku emerytalnego już bez żadnych podatków - stwierdził. 

Dodał, że według niego zdecydowana większość Polaków zdecyduje się na przeniesienie środków z OFE do IKE. - Środki są dziedziczone. A na tej opłacie nawet się zarabia, biorąc pod uwagę to, jak opodatkowana jest emerytura - tłumaczył.

OFE przekształcone w IKE. Co się stanie?

Gość TOK FM tłumaczył, że z mocy prawa rachunek w OFE będzie przekształcony w IKE, które jest kontem prywatnym, umożliwiającym gromadzenie oszczędności. Rocznie można wpłacić na nie do 14295 złotych. Zyski od inwestycji prowadzonych dzięki środkom na IKE zwolnione są z podatku od zysków kapitałowych. Jego zdaniem 15-procentowa "opłata przekształceniowa" to "uczciwe rozwiązanie", na którym uczestnicy OFE zarobią. 

- Jeżeli mam na koncie OFE 10 tysięcy złotych, to na "opłacie przekształceniowej" zarobię około 300 zł. Wynika to z faktu, że gdyby te środki z OFE były wypłacane z ZUS w postaci emerytury, to na końcu trzeba byłoby zapłacić 18-procentowy podatek - mówił Paweł Borys, dodając, że środki z opłaty trafią do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Maciej Głogowski podkreślił więc, że można powiedzieć, że środki te pomogą sfinansować obiecaną przez PiS trzynastą emeryturę. 

Tyszka o opłacie przekształceniowej przy przejściu z OFE do IKE: To jest nacjonalizacja

- Tak samo można powiedzieć, że podatki z naszej pracy i opodatkowanie emerytur też temu służy - odpowiedział prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

Prowadzący program miał jednak inną propozycję: - Pan mi te pieniądze przeleje na IKE, a opłatę rozłoży na 10 kolejnych lat. Bo ja, jako emeryt dostanę na początku większy kapitał i ten większy kapitał będzie pomnażany. A potem co roku odciągniecie sobie przez 10 lat od tego opłatę. Pan zarobi, ja zarobię, tylko Jarosław Kaczyński na tym nie zarobi na trzynastkę - tłumaczył Głogowski.

Według Pawła Borysa moment pobrania opłaty od środków w OFE nie ma żadnego znaczenia - Jeżeli opodatkowuje się na początku sam kapitał, a zyski z inwestycji są zwolnione z opodatkowania, to jest to to samo, jakby później opodatkować wszystko. To nie ma żadnego znaczenia z punktu widzenia wartości tych środków - przekonywał, dodając, że skoro emerytury są opodatkowane, to również od środków zgromadzonych w OFE powinna zostać pobrana opłata, kiedy stają się one prywatne. 

Dziennikarz jednak widział to zupełnie inaczej. Zwrócił uwagę, że opłata będzie pobrana przez pierwsze dwa lata, ponieważ "teraz rządzi PiS, a za 20-30 lat nie wiadomo, kto będzie rządzić i to nie PiS weźmie te pieniądze".

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM