Stanisław Tyszka z Kukiz'15: Sondaże, które dają nam niski wynik, są po prostu wyssane z palca

Wicemarszałek Senatu Stanisław Tyszka z Kukiz'15 mówił w Poranku Radia TOK FM, że należałoby się zastanowić nad zakazem publikowania sondaży w tygodniach poprzedzających wybory. - Sondaże są kupowane przez partie, przez zaprzyjaźnione z nimi media po to, żeby mobilizować elektoraty poszczególnych ugrupowań tuż przed wyborami - tłumaczył.
Zobacz wideo

Według sondażu Kantara, wykonanego dla "Gazety Wyborczej", gazety.pl i radia TOK FM, Kukiz'15 nie ma szans na zdobycie mandatów w niedzielnych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Na ugrupowanie, które w Senacie reprezentuje Stanisław Tyszka, swój głos chce oddać 3 proc. badanych. Te wyniki przypomniał gościowi prowadzący Poranek Radia TOK FM Jan Wróbel.

- Mamy wyniki dosyć dobre, oscylujemy wokół 6 - 7 proc., mam nadzieję, że w wyborach będzie jeszcze więcej. Chcemy wprowadzić od 3 do 5 europarlamentarzystów i zbudować w Europarlamencie nową frakcję, m.in. z naszymi europejskimi sojusznikami z Ruchu Pięciu Gwiazd - odpowiadał Stanisław Tyszka, "jedynka" Kukiza w okręgu obejmującym Warszawę i przyległe powiaty.

Stanisław Tyszka: W wielu cywilizowanych państwach jest zakaz publikowania sondaży

Jan Wróbel przypomniał, że chociaż Kukiz'15 obecny jest w Sejmie i mediach od czterech lat, to w sondażach po piętach depcze mu nieobecna w parlamencie Konfederacja.

Tyszka nie chciał się odnosić do wyników koalicji skrajnie prawicowych organizacji, której część liderów, m.in. Roberta Winnickiego z Ruchu Narodowego, sam wprowadził do Sejmu. Zamiast tego zastanawiał się nad sensem publikowania sondaży przedwyborczych w ogóle.

- W wielu cywilizowanych, demokratycznych państwach jest zakaz publikowania sondaży od dwóch do czterech tygodni przed wyborami. I to ma moim zdaniem, swoje uzasadnienie. Przez kilka lat wykładałem metodologię badań społecznych, obserwuję co się dzieje i to niemożliwe, żeby były takie rozbieżności.To świadczy o tym, że sondaże są po prostu kupowane. Są kupowane przez partie, przez zaprzyjaźnione z nimi media po to, żeby mobilizować elektoraty poszczególnych ugrupowań tuż przed wyborami. A to rodzi poważne ryzyko ingerencji, również sił zagranicznych, w demokratyczne wybory Polaków - mówił Tyszka.

Dopytywany przez Jana Wróbla wicemarszałek Senatu nie chciał jednak podać przykładu zmanipulowanego w ten sposób sondażu.

- Pracujemy merytorycznie, w mojej ocenie najbardziej merytorycznie z partii obecnych w sejmie i mam nadzieję, że ludzie to docenią. Te sondaże, które dają nam niski wynik, są po prostu wyssane z palca - podsumował Tyszka.

Chcesz wiedzieć więcej? Posłuchaj podcastu:

DOSTĘP PREMIUM