TSUE wyda orzeczenie ws. kredytów we frankach. "Nie mówimy o stratach banków, tylko o zmniejszonych zyskach"

To może być najważniejszy temat najbliższego tygodnia w Polsce. TSUE w czwartek (3 października) wyda orzeczenie w sprawie kredytów zaciągniętych we frankach szwajcarskich. Frankowicze czekają m.in. na odpowiedź czy umowy kredytowe mogą być rozliczane innym niż bankowy kursem.
Zobacz wideo

Na wyrok TSUE czeka wiele osób, bo kredyty we frankach szwajcarskich wzięło w Polsce ponad 700 tys. osób. Jak tłumaczyła w "A Teraz Na Poważnie" mec. Barbara Garlacz, radczyni prawna prowadząca spory frankowiczów z bankami, TSUE ma odpowiedzieć na dwa podstawowe pytania. - Po pierwsze, czy umowy kredytowe mogą być rozliczane zamiast kursem bankowym na przykład kursem średnim NBP. Drugie ważne pytanie dotyczy tego, czy to kredytobiorca rzeczywiście decyduje o tym, co jest dla niego korzystniejsze, czyli czy jeśli kredytobiorca w toku procesu powie, że godzi się na nieważność umowy, to czy będzie to zdanie dla sądu wiążące - mówiła.

Orzeczenie TSUE. Co będzie oznaczać dla banków?

Rozmówczyni Mikołaja Lizuta tłumaczyła, że głównym problemem tzw. kredytów frankowych jest to, że banki zaproponowały konstrukcje umów kredytów, które są niedopuszczalne na gruncie polskiego prawa. Dodała także, że z punktu widzenia uczciwego obrotu kredyty we frankach nie powinny były być proponowane konsumentom zarabiającym w polskiej walucie. 

Dziennikarz przypomniał, że w czasie kampanii wyborczej w 2015 roku często poruszano kwestię możliwości ulżenia frankowiczom, a Związek Banków Polskich bił na alarm, że są to działania, które mogą zachwiać systemem bankowym w Polsce. - To jest argument, który ma przede wszystkim chronić banki przed stratą zysków. Tu nie mówimy o stratach, tylko o zmniejszonych zyskach na przyszłość. Banki doskonale wiedzą, że znakomicie zarobiły na tych kredytach - stwierdziła. mec. Garlacz, dodając, że banki nie stracą w sposób rażący, jeżeli konieczne będzie przewalutowanie kredytów. 

Innego zdania jest jednak Hubert A. Janiszewski, wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Deutsche Bank Polska SA. Według niego w przypadku niekorzystnego dla banków orzeczenia TSUE będą one potrzebować nawet 60-70 mld zł na dokapitalizowanie.

- To oznacza m.in., że nastąpi kryzys w możliwościach oferowania kredytów. Kredyt dla klientów będzie osiągalny, ale na zupełnie innych warunkach: będzie trzeba za niego więcej zapłacić, a kryteria przyznania kredytu też będą zaostrzone. O kredyt będzie więc trudniej i będzie on dużo droższy - mówił w "EKG". I dodał, że odbije się to na sytuacji gospodarczej kraju. - Bo gospodarka kraju jest finansowana przez instytucje finansowe - stwierdził w rozmowie z Maciejem Głogowskim.

Gość TOK FM uspokajał jednak, że trzęsienie ziemi nie nastąpi w jednym dniu, a "proces dostosowania gospodarki i bankowego do wyroku będzie prawdopodobnie - bo musi być - rozłożony na kilka lat, bo inaczej nastąpiłby krach finansów publicznych".

Frankowicze. Kredytobiorcy nie znali ryzyka walutowego?

Mec. Barbara Garlacz zwróciła uwagę, że informacja przedstawiana klientom przez banki na temat ryzyka walutowego powinna być rzetelna. - A niestety wiemy, że nie była - zaznaczyła. Dodała, że większość kredytobiorców miała świadomość wpływu kursu na ratę kredytu, ale nie na całe zadłużenie. Podkreśliła także, że zna wiele przypadków, w których klienci banku nie otrzymali do podpisania oświadczenia o ryzyku. Przytoczyła także sytuacje, kiedy orzeczenia były przedstawione konsumentom do podpisania, ale nie były one rzetelne.

- Sądy podkreślają, że podstawowy zarzut wobec banków jest taki, że informacja o ryzyku walutowym nie była rzetelna. Są również zarzuty dotyczące oświadczeń, że koncentrowały się one wokół raty kredytu, a nie wokół jego salda - mówiła, wymieniając niektóre z pojawiających się zarzutów.

Posłuchaj także w aplikacji TOK FM:

DOSTĘP PREMIUM