Szkoła po reformie edukacji. "Przerobiliśmy wszystkie magazyny na sale dydaktyczne"

Nauka na trzy zmiany, lekcje w dawnej kuchni i magazynach - tak wygląda rzeczywistość po reformie w 46. liceum na warszawskim Targówku. Ze względu na podwójny rocznik i dużą liczbę chętnych w szkole jest o 300 uczniów więcej niż w zeszłym roku.
Zobacz wideo

Liceum na Żuromińskiej w Warszawie to rekordzista wśród stołecznych szkół pod względem długości planów lekcji. Ze względu na podwójny rocznik i dużą liczbę chętnych szkoła przyjęła o 7 klas pierwszych więcej niż w zeszłym roku - to niemal 300 uczniów więcej. Żeby się pomieścić, pierwszoklasiści zaczynają lekcje nawet o godz. 7, trzecioklasiści - między 10 a 13, a kończą nawet o 19.30.

- Jest ciężko, kończę później (niż w zeszłym roku - red.). A mamy maturę i powinniśmy się dobrze do tego przygotować - skarżyła się w rozmowie z reporterem TOK FM Krzysztofem Horwatem jedna z uczennic ostatniej klasy.

Szkoła po reformie. Lekcje wszędzie, gdzie się da

Dyrektor szkoły, Marek Nocuła, tłumaczy, że zajęcia dydaktyczne odbywają się we wszystkich możliwych miejscach. -  Mieliśmy magazyny na dole po dawnych szatniach, które wykorzystaliśmy na przechowywanie ławek, krzesełek. Teraz już nie mamy co przechowywać. Wszystkie krzesła i ławki poszły w ruch. Przerobiliśmy wszystkie magazyny na sale dydaktyczne - zaznacza, dodając, że także biblioteka jest wykorzystywana na zajęcia językowe. 

Dyrekcja liczy na to, że w budżecie miasta znajdą się pieniądze na rozbudowę szkoły. A władze dzielnicy rozważają też utworzenie filii szkoły w innym budynku dla części klas. 

- Jeżeli mielibyśmy trzy, cztery oddziały mniej, lekcje kończylibyśmy normalnie - podkreśla Marek Nocuła.

Posłuchaj w aplikacji TOK FM:

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM