Kwaśniewski o sprawie Banasia: W historii NIK mieliśmy już człowieka, który się uniezależnił i wszyscy się go bali

Aleksander Kwaśniewski przypomniał w TOK FM generała Mieczysława Moczara, wieloletniego prezesa Najwyższej Izby Kontroli. - Zbierając kwity i kontrolując wszystkich towarzyszy w PZPR, doszedł do takiej mocy, że później ze strachu proponowano mu członkostwo w biurze politycznym, byle tylko ta bomba nie wybuchła - mówił były prezydent.
Zobacz wideo

Były prezydent Aleksander Kwaśniewskim w programie "Goście Passenta" zwracał uwagę na baędzo skonsolidowany elektorat Prawa i Sprawiedliwości. - Ten poziom 42-43 procent to są naprawdę ludzie, którzy głosowali na PiS, zagłosują na prezydenta Dudę. To jest dużo - podkreślił w TOK FM, zaznaczając, że jest jednak rzecz, którą partii rządzącej jest trudno wytłumaczyć nawet najbardziej zagorzałym jej zwolennikom. Sprawa prezesa Najwyższej Izby Kontroli, Mariana Banasia. 

- Ich kandydatura,  świetny człowiek. A teraz to już nie jest świetny człowiek (...).My prosimy, żeby podał się do dymisji, a on się nie podaje. Tego nawet najbardziej oddany wyborca PiS nie rozumie - zaznaczył Kwaśniewski oraz przewidywał, że za chwilę PiS będzie przedstawiać narrację, że "Banaś został nasłany, że to jest piąta kolumna". 

Jak jednak zaznaczył prowadzący program Daniel Passent, Prawo i Sprawiedliwość już teraz obwinia opozycję o utrzymywanie Mariana Banasia na stanowisku prezesa NIK, ponieważ nie chce ona przystać na propozycje zmiany konstytucji lub ustawy, która umożliwiłaby jego odwołanie. Zdaniem byłego prezydenta to wyraz bezradności partii rządzącej.

- Oni naprawdę nie wiedzą, co z tym mają zrobić. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że otrzymaliśmy rzeczywiście wyjątkowo niezależnego prezesa Najwyższej Izby Kontroli, który dla władzy stał się niebezpieczny, bo będzie im patrzył na ręce i będzie starał się to wykorzystywać - prognozował Aleksander Kwaśniewski, przypominając wieloletniego prezesa Izby z lat 70. i początku lat 80. - W historii Najwyżsej Izby Kontroli myśmy już mieli takiego wpływowego człowieka, który się uniezależnił i wszyscy się go bali. Generała Mieczysława Moczara, który zbierając kwity i kontrolując wszystkich towarzyszy w PZPR, doszedł do takiej mocy, że później ze strachu proponowano mu członkostwo w biurze politycznym, byle tylko ta bomba nie wybuchła. Historia się powtarza, może trochę jak farsa dzisiaj, ale mamy taką sytuację - stwierdził gość TOK FM. 

"Pycha kroczy przed upadkiem"

Daniel Passent zauważył, że PiS nie boi się robić "kroków zawstydzających", czego dowodem jest mianowanie Stanisława Piotrowicza i prof. Krystyny Pawłowicz do Trybunału Konstytucyjnego. - To jest jakby demonstracja. To jest robienie jakby na złość ludziom, którzy wiedzą kto to są Krystyna Pawłowicz i Stanisław Piotrowicz - stwierdził prowadzący. 

- Myślę, że za chwilę będziemy mieli dowód, że pycha kroczy przed upadkiem. Te nominacje to był dowód arogancji: a co nam zrobicie? Możemy, więc zrobimy. Ale przyjdą rachunki. Moim zdaniem ten rachunek może przyjść w wyborach prezydenckich. Ten rachunek będzie też w kolejnych wyborach - mówił były prezydent, podkreślając, że choć do ostatnich wyborów mieliśmy do czynienia z niepodzielną władzą Prawa i Sprawiedliwości, teraz jest to już władza "bez komfortu". - Komfort władzy się skończył - zaznaczył jako te przykłady podając m.in. brak większości PiS w Senacie, wejście Konfederacji do Sejmu, spowolnienie gospodarcze. - On się kończy tez dlatego, że każda władza z czasem staje się arogancka. Dla mnie ten problem arogancji władzy być może za chwilę stanie się głównym problemem PiS i gwoździem do trumny. Zużycie władzy jest widoczne aż nadto. Do tego mamy też kłopoty zdrowotne lidera. Wchodzimy w okres schyłkowy dla PiS - podsumował Aleksander Kwaśniewski. 

Całej rozmowy posłuchasz też wygodnie na telefonie dzięki aplikacji TOK FM.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM