"Zobaczyliśmy chyba wszystkie manipulacje, jakie można zrobić". Szef sztabu Trzaskowskiego musiał interweniować w trakcie debaty w TVP

Zdaniem Cezarego Tomczyka dzięki debacie w TVP zobaczyliśmy w całej okazałości "system, który się panicznie boi". Dlatego, jak argumentował szef sztabu wyborczego Rafała Trzaskowskiego, skupiono się przede wszystkim na tym, by uderzyć w kandydata KO. I nie chodzi tylko o pytania. - Najlepsze było na końcu - mówił w TOK FM.
Zobacz wideo

Jak mówił w Poranku Radia TOK FM Cezary Tomczyk, TVP nie zawiodła. Mieliśmy więc debatę specyficzną, bo m.in. z pytaniami, na które odpowiedzi domagali się do tej pory członkowie sztabu Andrzeja Dudy. Czyli np. o małżeństwa homoseksualne i uchodźców.

- Zobaczyliśmy system, który się panicznie boi. Zobaczyliśmy chyba wszystkie manipulacje, jakie można zrobić przed i w trakcie debaty. Nie chodzi tylko o pytania, ale to też kwestia np. sondy. Po debacie w TVP Info powstała sonda z pytaniem, kto wygrał. A co się stało, gdy wygrał Trzaskowski? Sondę unieważniono - mówił szef sztabu kandydata Koalicji Obywatelskiej.

Jak dopowiedziała Karolina Lewicka, telewizja publiczna tłumaczyła, że sondę unieważniono "z powodu inwazji botów". - Tak, to były boty, które nazywają się ludzie. I ci ludzie chcą głosować na Rafała Trzaskowskiego. Ale widać też było, jak pokazywany był Rafał Trzaskowski, jak kadrowany. Tak, żeby nie mógł mówić do widza. Wszyscy kandydaci otrzymali informację przed debatą, do której kamery mają mówić, ale potem okazało się, że nasz kandydat jest kadrowany z dwóch kamer - opowiadał Tomczyk. Jak wyjaśnił, interweniował w tej sprawie w czasie trwania debaty. - Poprosiłem do siebie kierownika planu, producenta pokazałem, jak wygląda kadr i po czwartym pytaniu Rafał Trzaskowski mówił już do właściwej kamery. Cały system manipulacji można więc było zobaczyć, jak na dłoni. Bardzo dobrze, że każdy mógł to zobaczyć - stwierdził rozmówca Karoliny Lewickiej.

Debata w TVP. Andrzejowi Dudzie wolno więcej

Na pytaniach, sondzie i kadrowaniu lista uwag się nie kończy. - Najlepsze było na końcu - powiedział Cezary Tomczyk. O co chodzi? - Nie dość, że chciano, byśmy zostali w TVP ponad 40 minut po wyjściu Andrzej Dudy, to jeszcze jako jedynemu - Andrzejowi Dudzie - pozwolono wjechać na teren telewizji razem z ludźmi, wolontariuszami. Wszystkie pozostałe sztaby były oburzone, bo nikt inny prócz wolontariuszy Andrzeja Dudy nie mógł wejść - podkreślił. Więc tylko urzędujący prezydenty mógł się prezentować w otoczeniu rozentuzjazmowanych sympatyków.

Według Tomczyka oczywiste jest, dlaczego TVP użyła tych wszystkich narzędzi. - Ten system panicznie się boi - uważa szef sztabu Trzaskowskiego. - Nie wiem, czy tak panicznie się boi, skoro wszystkie sondaże dają Andrzejowi Dudzie wygraną. Może nie w pierwszej turze, ale w drugiej już tak - wtrąciła Karolina Lewicka.

- To nie jest kwestia, że się boi, bo np. Rafał Trzaskowski wygrywa wszystkie sondaże. Ale oni wiedzą już, że mogą przegrać, że to jest możliwe i dlatego ten cały system będzie robił wszystko, by walczyć z Rafałem Trzaskowskim - odpowiedział gość Poranka Radia TOK FM.

Karolina Lewicka pytała też, dlaczego w ogóle Trzaskowski zdecydował się na udział w debacie organizowanej przez TVP, w sytuacji, kiedy kilka godzin przed jej rozpoczęciem złożył pozew przeciwko telewizji publicznej.

Zdaniem Tomczyka nie ma w zachowaniu kandydata KO nic dziwnego. - Naszym celem było mówienie do widza, do tych, którzy Rafała Trzaskowskiego w TVP nie mogą usłyszeć - wyjaśnił.

Wizyta Andrzej Dudy w USA

Tuż przed wyborami Andrzej Duda poleci do USA, by spotkać się z Donaldem Trumpem. Rozmowy w Białym Domu mają dotyczyć "obrony i bezpieczeństwa, współpracy energetycznej i gospodarczej oraz bezpieczeństwa telekomunikacyjnego". Z wypowiedzi nie tylko Andrzeja Dudy wynika, że polskie władze chciałby zwiększenia obecności wojsk USA w Polsce. A moment jest szczególny, bo prezydent USA zdecydował niedawno o wycofaniu z Niemiec części amerykańskiego kontyngentu.- Plan prezydenta Dudy jest prosty, by się pokazać z prezydentem amerykańskim, by pokazać siłę - ocenił Cezary Tomczyk. I od razu wskazał zagrożenia, jakie niesie przedwyborcza wizyta w USA.

- Wydaje mi się, że istnieje bardzo duże niebezpieczeństwo negocjacji tak poważnych spraw w czasie kampanii wyborczej - komentował Cezary Tomczyk. - Myślę, że Andrzej Duda powinien sobie zdawać z tego sprawę. Może Andrzej Duda nie wie i nie powiedzieli mu tego jego doradcy, że w Niemczech jest składowana broń jądrowa. I jeżeli siły amerykańskie wyjdą z Niemiec, to ta broń jądrowa będzie się musiała znaleźć w jakimś państwie ościennym. Pytanie jest takie, bez stawiania tezy: czy tydzień przed wyborami to dobry moment, by podejmować tego typu zobowiązania - zastanawiał się szef sztabu Rafała Trzaskowskiego, który zasiada w sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

I dodał, że PO jest "gorącym zwolennikiem" obecności żołnierzy USA w Polce. - Ale żeby zawsze to było w uzgodnieniu z NATO. Dlatego, że to Sojusz Północnoatlantycki musi być tym, co spina. A dziś mamy konflikt między Stanami Zjednoczonymi a Niemcami. Dziś mamy konflikt między Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską. I nie chcielibyśmy być w centrum tego konfliktu, tylko korzystać na relacjach z USA i z tego, że jesteśmy członkami UE - przekonywał Tomczyk w rozmowie z Karoliną Lewicką.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM