"Szkoła w czasie pandemii" - specjalny program o edukacji przygotowany przez Gazeta.pl, Radio TOK FM i Wyborcza.pl

Gazeta.pl, Radio TOK FM i Wyborcza.pl połączyły siły i w przeddzień nowego roku szkolnego cały poranek poświęcono dyskusji na temat edukacji.
Zobacz wideo

"Szkoła w czasie pandemii" to trzygodzinna multiformatowa transmisja wideo, podczas której Łukasz Kijek (Gazeta.pl), Dominika Wielowieyska (Radio TOK FM), Dorota Roman ("Gazeta Wyborcza") oraz Mikołaj Chrzan ("Gazeta Wyborcza") wraz z publicystami, ekspertami, a także dyrektorami szkół szukali odpowiedzi na pytania o pierwszy pełny pandemiczny rok szkolny. 

"Odroczenie roku szkolnego byłoby zasadne"

Naukowcy twierdzą, że rok szkolny mógłby się zacząć w Polsce dwa tygodnie później, niż 1 września. Do tego pomysłu przekonywała też w TOK FM Iga Kazimierczyk z fundacji "Przestrzeń dla Edukacji". – Te dwa tygodnie ekstra można byłoby potraktować jako kwarantannę dla uczniów, którzy wracają z wakacji. Pamiętajmy, że szkoła to takie wesele razy 500. W dużych placówkach jest często ponad 1000 uczniów i często nie ma możliwości zorganizowania np. innych ścieżek komunikacji. Możemy doprowadzić do sytuacji, że trudno będzie rozróżnić sezonowe infekcje od koronawirusa – oceniła gościni TOK FM.

Nauczyciele w obawie o zdrowie zdecydują się na emerytury?

Zdaniem Joanny Gospodarczyk z Biura Edukacji m.st. Warszawy nauczyciele z grupy ryzyka: z chorobami przewlekłymi lub powyżej 60. roku życia powinni móc zdecydować - w porozumieniu z derektorem placówki, w której uczą - o przejściu na hybrydowy model nauczania. - Te osoby zastanawiają się, czy nie przejść na emeryturę, czy nie odejść ze szkoły, bo obawiają się o swoje zdrowie - podkreśliła w TOK FM.

Nauczyciel stawia ważne pytania

Już we wtorek uczniowie wrócą do szkół wraz z początkiem nowego roku szkolnego. Jak mówił w TOK FM Aleksander Pawlicki, nauczyciel z Ochoty, mimo wytycznych MEN, nadal wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Szczególnie chodzi tutaj o pedagogów. - Jak będziemy reagować jako nauczyciele na to, że dzieci wracające z kwarantanny będą stygmatyzowane. To jest kolosalny problem, który na pewno się pojawi. Jakaś niechęć do kontaktów z takim uczniem, czy kwestia rodziców, którzy nie będą chcieli puszczać swoich dzieci np. na imprezy - zastanawiał się Pawlicki. 

DOSTĘP PREMIUM