LOT będzie starał się o pomoc publiczną. "Byłaby największa w Europie"

- Obawiam się, że gdyby obecnie było "zwykłe" załamanie gospodarcze, to LOT też miałby problem. Ten model biznesowy nie był przygotowany na załamanie rynku - mówił w TOK FM Dominik Sipiński z Polityki Insight.
Zobacz wideo

PLL LOT zamierzają wystąpić o miliard euro pomocy publicznej. Tak wynika ze sprawozdania finansowego za rok 2019, które cytował TVN 24.

W dokumencie są odniesienia do obecnego roku. Stwierdzono, że pandemia ma negatywny wpływ na działalność lotu. "Spółka dla zapewnienia płynności finansowej potrzebować będzie dodatkowych źródeł finansowania" - czytamy.

Nie słuchasz podcastów? To dobry czas, by zacząć. Dostęp Premium za 1 zł!

LOT zapowiedział, że będzie starał się o pomoc publiczną w wysokości miliarda euro, czyli około czterech i pół miliarda złotych. 

Dominik Sipiński z Polityki Insight mówił w TOK FM, że dziwi się, że przewoźnik chce wystąpić o pomoc dopiero teraz. Z kolei samą kwotę ocenił jako bardzo wysoką.

-  To w przeliczeniu na pasażera byłaby największa pomoc publiczna dla linii lotniczej w Europie i jedna z największych na świecie - zauważył.

Dodał też, że ze sprawozdania wynika, że rentowność LOT-u była w omawianym okresie niemal pięciokrotnie niższa od europejskiej średniej. Ocenił, że może to wynikać z tego, iż LOT założył gigantyczny plan rozwoju, ale nie docenił wiążącego się z nim ryzyka finansowego.

- Obawiam się, że gdyby obecnie było "zwykłe" załamanie gospodarcze, to LOT też miałby problem. Ten model biznesowy nie był przygotowany na załamanie rynku. Mamy dysonans, bo linia, która mówi, że jest rentowna, prosi o znacznie większą pomoc publiczną niż wielu przewoźników, którzy nie są rentowni - mówił Dominik Sipiński.

Przypomniał też, że "od początku pandemii rząd formalnie nie zrobił dla LOT nic". - Dlaczego polski rząd, który stawiał LOT na piedestale, w trakcie kryzysu odwrócił się od linii? - zastanawiał się.

Pomoc publiczna w wysokości, o której mowa, musi zostać zatwierdzona przez Komisję Europejską. Zdaniem Sipińskiego nie powinno to stanowić problemu, bo KE "jest bardzo dobrze nastawiona do koncepcji pomocy publicznej w lotnictwie". - Piłka jest więc po stronie rządu - tłumaczył.

Konsolidacja? Mało prawdopodobne

W kontekście trudnej sytuacji przewoźników spowodowanej pandemią pojawiły się głosy przekonujące, że konieczna jest konsolidacja. Jednym z pomysłów jest utworzenie wspólnego przewoźnika dla Grupy Wyszehradzkiej. LOT miałby stać się liniami Polski, Czech, Węgier i Słowacji. 

W ocenie Dominika Sipińskiego taki scenariusz byłoby obecnie trudno zrealizować.

- To są plany, które - wydaje się - oparte są o jakieś ziarnka prawdy i to znalezione jeszcze w epoce "przedkoronawirusowej". Na pewno LOT miał plany, żeby latać z Pragi. Wydaje mi się jednak, że to mało prawdopodobne, żeby LOT zabierał się teraz za takie rzeczy, biorąc pod uwagę, ze jest to linia walcząca o przetrwanie - argumentował.

Nad tym pomysłem zastanowił się jeszcze chwilę. - Nie można wykluczyć, że Czechy mogłyby się dorzucić do ratowania LOT-u w zamian za to, żeby LOT przejął tam rolę linii narodowej. To wszystko jest bardzo spekulatywne, myślę, że w perspektywie miesięcy nic takiego się nie wydarzy - dodał.

DOSTĘP PREMIUM