Kontrola rejestru aborcji Szpitala Bielańskiego. "To angażuje lekarzy potrzebnych przy łóżkach pacjentek"

Jeszcze w grudniu na oddziale ginekologii i położnictwa w Szpitalu Bielańskim ma się odbyć kontrola sprawdzająca m.in. rejestr aborcji, decyzji odmownych i liczbę ciąż obumarłych. - Żadna kontrola, nawet w wykonaniu pani konsultant czy innych gremiów, nie zmieni naszego postępowania - przekonywała w TOK FM dr Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektorka szpitala.
Zobacz wideo

Kontrolę w Szpitalu Bielańskim zapowiedziała wojewódzka konsultant w dziedzinie położnictwa i ginekologii dla województwa mazowieckiego Bronisława Pietrzak. Poprosiła szpital o dokumenty: księgi zabiegów ginekologicznych, księgi odmów oraz historie choroby dotyczące przerwań ciąży, dane dotyczące liczby porodów ciąż donoszonych i przedwczesnych, liczbę obumarłych donoszonych, przedwczesnych i poronień. 

Ministerstwo Zdrowia twierdzi, że nie zlecało kontroli w Szpitalu Bielańskim. Podkreśla też, że jest to "rutynowe" działanie. "Kontrola krajowego konsultanta ds. położnictwa i ginekologii jest standardową, rutynową kontrolą przeprowadzaną bez związku z jakimkolwiek przypadkiem medycznym" - napisali przedstawiciele resortu w odpowiedzi na pytania TVN.  

Pierwsza taka kontrola

Dr Dorota Gałczyńska-Zych, dyrektorka Szpitala Bielańskiego w Warszawie przekonywała jednak w TOK FM, że w zapowiedzianej kontroli nie ma nic rutynowego. - Taka kontrola, w tym zakresie nigdy nie była w Szpitalu Bielańskim przeprowadzana. Według mojej najlepszej wiedzy, nie była przeprowadzana również w żadnym innym miejskim szpitalu. Pani konsultant w rozmowie telefonicznej oświadczyła, że jesteśmy jedynym szpitalem, który będzie tej kontroli podlegał – mówiła. 

- Nie wiem, kto jest zleceniodawcą tej kontroli. Pani konsultant nie potrafiła się wypowiedzieć, mówiła, że ma zlecenie od konsultanta krajowego, że upoważnienie będzie od wojewody, że przydziela tę kontrolę z innym lekarzem ginekologiem z innego szpitala. Jest tu bardzo wiele niewiadomych, które przeczą tezie o rutynowej kontroli – dodała. 

Dr Dorota Gałczyńska-Zych zapewniała, że szpital będzie działał tak, jak do tej pory. - Chcę jednoznacznie powiedzieć, że działania naszego oddziału oparte są o najwyższe standardy i poszanowanie praw pacjenta. Żadna kontrola, nawet w wykonaniu pani konsultant czy innych gremiów, nie zmienią naszego postępowania. Jesteśmy dla pacjentek, szanujemy ich prawa i wykonujemy nasze lekarskie obowiązki najlepiej jak potrafimy – przekonywała gościni TOK FM. 

Kontrola w piku pandemii

Dyrektorka podkreśliła, że nie obawia się kontroli, ale dziwi ją moment, czyli pik IV fali pandemii. - Oddział zabezpiecza pacjentki z całego województwa mazowieckiego i opiekujemy się nie tylko pacjentkami ginekologicznymi, ale położnicami i dziećmi urodzonymi z ciąż matek z COVID-19. Szczerze mówiąc, gdyby pani konsultant w te działania się włączyła, byłoby to bardziej wskazane - wskazała Gałczyńska-Zych. 

Dodała także, że ostatnie czego potrzebują pracownicy jej szpitala, to rozpraszania ich uwagi kontrolami. - W tym czasie, kiedy my ratujemy całe województwo w IV fali, kiedy młode matki doświadczają ciężkich przebiegów koronawirusa, mamy dodatkową kontrolę, która angażuje personel. On jest zmęczony, zdziesiątkowany swoimi problemami i chorobami. Ta kontrola angażuje wiele lekarzy i pielęgniarek potrzebnych przy łóżkach pacjentek – krytykowała. 

Prowadzący rozmowę Adam Ozga zauważył, że trudno nie rozpatrywać tej sytuacji m.in. w kontekście wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, który zaostrzył prawo aborcyjne w Polsce. - No tak. Konsultant ma w zakresie swoich kompetencji badanie dostępności świadczeń. Szpital Bielański został wybrany jako ten, w którym te świadczenia się dokonują. Natomiast wiele szpitali w województwie nie ma dostępności tych świadczeń, bo to słyszmy i czytamy o tym. (…) Już sam fakt, że ma się odbyć kontrola dostępności świadczeń wskazuje, że jej cel jest chybiony – zauważyła dr Dorota Gałczyńska-Zych.

Kontrola ma się odbyć 20 grudnia. 

DOSTĘP PREMIUM