Wojna w Ukrainie. Rosjanie użyli broni chemicznej? Morawiecki o Putinie i "jego zbrodniczej klice"

- Dochodzi do nas coraz więcej informacji, potwierdzonych raportów międzynarodowych, że na Ukrainie użyto broni chemicznej - powiedział premier Mateusz Morawiecki. O tym, że Rosjanie z drona zrzucili w Mariupolu "trującą substancję nieznanego pochodzenia", poinformowano w poniedziałek.
Zobacz wideo

Premier  - podczas konferencji prasowej w podwarszawskiej Żabiej Woli - mówił, że "dochodzi do nas coraz więcej informacji, potwierdzonych raportów międzynarodowych, że na Ukrainie użyto broni chemicznej". - To jest kolejny szczebel zbrodni, której nie wahał się przekroczyć Putin i jego zbrodnicza klika, która rządzi w Rosji. To niestety jest dowód na to, że po naszej stronie musimy doprowadzić do jak najdalej idących sankcji — powiedział Mateusz Morawiecki.

Szef polskiego rządu mówił, że Zachód musi cały czas dostarczać ukraińskiej armii broń, by skutecznie mogła powstrzymywać inwazję rosyjską. Potrzebne są też sankcje, by gospodarczo uderzyć i osłabić Rosję.

O tym, że Rosjanie mieli użyć w Mariupolu broni chemicznej, w poniedziałek poinformował pułk Azow.

Rosjanie użyli broni chemicznej?

Jak poinformowała wiceminister obrony Ukrainy, trwa sprawdzanie doniesień o użyciu przez Rosję broni chemicznej.  - Sprawdzamy teraz te informacje, próbujemy zrozumieć, co się wydarzyło. Według wstępnych danych mogę jednak powiedzieć, że przypuszczamy, że mogła być to amunicja fosforowa - powiedziała Hanna Malar w wystąpieniu w telewizji państwowej.

Wiceminister oceniła ryzyko użycia broni chemicznej przez wojska rosyjskie jako bardzo wysokie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział w wideo opublikowanym w poniedziałek wieczorem na Facebooku, że siły rosyjskie mogą użyć broni chemicznej na Ukrainie, a Kijów to zagrożenie traktuje bardzo poważnie. Nie potwierdził jednak wprost doniesień, że w Mariupolu Rosjanie użyli tego rodzaju broni.

Według Andrija Biłeckiego założyciela i dowódcy pułku Azow, trzy osoby zostały zatrute w Mariupolu po wykorzystaniu tam przez Rosję trującej substancji nieznanego pochodzenia. "Trzy osoby wykazują wyraźne oznaki zatrucia chemicznymi środkami bojowymi, ale bez katastrofalnych konsekwencji" - napisał Biłecki na Twitterze.

Teraz z kodem: UKRAINA odsłuchasz każdą audycję i podcast TOK FM. Aktywuj kod tutaj ->

DOSTĘP PREMIUM