Palikot żąda odwołania Kapicy

- Zażądam od pana premiera odwołania Kapicy - powiedział Janusz Palikot w ?Kropce nad i?. Odniósł się w ten sposób do informacji o tym, że Kapica mógł lobbować na rzecz Totalizatora Sportowego.

O niejasnej roli Kapicy w pracach nad ustawą hazardową napisał dziennik "Polska". Gazeta podaje dziś , że dotarła do dokumentu, z którego wynika, że Ministerstwo Skarbu Państwa sugerowało w projekcie ustawy hazardowej uwzględnienie wniosków Totalizatora. Na piśmie z 13 maja 2009 r., na którym widnieje podpis wiceministra finansów i szefa Służby Celnej Jacka Kapicy - czytamy.

W "Kropce nad i" Palikot powtórzył te zarzuty powołując się już nie na publikację, ale na raport raport CBA nt. prac nad ustawą hazardową, sporządzony jeszcze za czasów Mariusza Kamińskiego, który teraz trafił do komisji śledczej. Analizę pokazał mu szef komisji Mirosław Sekuła.

- Powody, dla których zostali odwołani Drzewiecki, Schetyna i Chlebowski, nie są ani większe, ani istotnie różne od tych, dla których żądać by można odwołania ministra Kapicy - mówił w "Kropce nad i" Palikot.

Zdaniem Palikota, po wybuchu afery hazardowej media zrobiły z Kapicy bohatera, bo okazał się odporny na naciski polityków PO. - Najnowsze doniesienia pokazują, że blokował pewnego rodzaju lobbystów, ale wspierał innego rodzaju lobbystów - podkreślił Palikot. - Trzeba go usunąć od obowiązków. Powinien być zawieszony do czasu wyjaśnienia sprawy - dodał.

"Chlebowski i Drzewiecki to tylko zające"

- Czy przypadkiem, czy nie jest tak, że w chytrości tego środowiska wystawiono takich zająców jak Drzewiecki i Chlebowski, by do nich strzelała opinia publiczna? A główny deal jest gdzie indziej? - pytał.

Palikot zauważył też - i nie on pierwszy - , że nowe informacje pokazują zupełnie inne oblicze tego, co dotąd uważaliśmy za aferę hazardową". Zwrócił uwagę na to, że forma zachowania Drzewieckiego czy Chlebowskiego jest rzeczywiście szokująca, ale to tylko forma.

Jak powiedział, konkrety zawiera raport CBA. Nie pokazano go dziennikarzom, ale jak już wiadomo, potwierdza on niejasną rolę Przemysława Gosiewskiego i PiS-u w pracach nad ustawą w 2006 roku. W ujawnionej wczoraj analizie napisano, że autorem najważniejszych zmian w tzw. "projekcie Gosiewskiego" miał być były prawnik Totalizatora Sportowego - Grzegorz Maj.

Jak relacjonuje Palikot, który widział raport, na specjalnym zebraniu - w obecności szefa Totalizatora oraz Maja - Kaczyński zaapelował do przedstawicieli Ministerstwa Finansów, by nie przeciwstawiali się propozycjom zmian. - To szokujące. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że zaangażowany w to był aparat państwa, łącznie z premierem - stwierdził Palikot.

DOSTĘP PREMIUM