Raport Millera. Rosyjski ekspert o wnioskach z raportu: Zuchy Polacy

- Jako staremu pilotowi imponuje mi to, że wasi eksperci nie zwalili wszystkiego na nieżyjących członków załogi Tu 154 M - mówi wybitny rosyjski specjalista od wypadków lotniczych Władimir Gierasimow w wywiadzie dla dzisiejszej ?Gazety Wyborczej?.

Władimir Gierasimow, pilot oblatywacz i jeden z najwybitniejszych rosyjskich ekspertów badających przyczyny katastrof lotniczych, oceniając raport Millera , chwali polskich ekspertów.

- Co tu dużo gadać. Zuchy Polacy. Dokładnie, szczegółowo, i powiem, że nawet lepiej niż nasz Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK), przebadali błędy popełnione przy organizacji lotu z 10 kwietnia 2010 r. i szkoleniu załóg. A mnie, jako staremu pilotowi, imponuje to, że nie zwalili wszystkiego na nieżyjących członków załogi Tu 154. Ja też, tak jak wasz minister, powtarzam, że piloci to nie samobójcy - mówi.

Błędy gospodarzy lotniska

Gierasimow przyznaje rację, że polski dokument słusznie wytyka stan techniczny portu lotniczego Siewiernyj.

- Tak, w waszym dokumencie mowa jest chociażby o tym, że światła naprowadzające lotników na pas były zepsute. Temu należałoby się przyjrzeć, sprawdzić choćby w instrukcji lotniska, bo tam musi być zapisane, jaka część lamp może nie pracować. Są na to normy - zapewnia ekspert.

Jeśli, załóżmy, były one przekroczone, to szefowie lotniska powinni byli zmienić to, co nazywamy jego "minimum". Czyli ustalić, że można na nim lądować nie przy widoczności pionowej 100 i poziomej 1000 m, ale np. 500 i 1500 m.

Podobnie jest z drzewami rosnącymi przy podejściu do lotniska. Są przecież normy dotyczące ich wysokości. Jeśli i one były przekroczone, to też błąd gospodarzy portu - ocenia Gierasimow.

Cały wywiad - w Wyborczej.pl"

Prezentacja raportu komisji Millera [ZDJĘCIA]>>

DOSTĘP PREMIUM

DOSTĘP PREMIUM