Po wykolejeniu pociągu w Babach: koniec utrudnień być może dopiero jutro

Kolejarze usunęli wagony i lokomotywę z miejsca wczorajszej katastrofy kolejowej koło Piotrkowa Trybunalskiego. Pociągi tą trasą przejadą jednak najwcześniej w niedzielę wieczorem. Ustalono także tożsamość jedynej ofiary śmiertelnej - to 52-latek z Częstochowy.

Początkowo planowano, że w niedzielę przed południem w miejscu wypadku ruch zostanie wznowiony jednym torem za pomocą lokomotyw spalinowych. Jednak w związku ze spodziewaną dużą liczbą pociągów w kierunku Częstochowy (w związku z poniedziałkowymi jasnogórskimi uroczystościami święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny) postanowiono, że ruch zostanie wznowiony dopiero w niedzielę wieczorem po naprawieniu trakcji elektrycznej. Do tego czasu pociągi nadal będą jeździć objazdami.

Będą pracować także w nocy

Kolejarze przy pomocy dwóch ciężkich pociągów ratunkowych i dźwigu postawili na tory i usunęli z torowiska trzy wagony i lokomotywę z wykolejonego składu. Przewrócony wagon został odciągnięty na nasyp i na razie nie będzie stawiany na tory; nie wiadomo czy będzie nadawał się do użytku.

Ekipy energetyczne przy użyciu dwóch pociągów sieciowych mają naprawiać sieć trakcyjną; trwa także naprawa torowiska. Prace mają trwać także w nocy.

Ustalono tożsamość ofiary śmiertelnej

W piątek po południu pociąg TLK relacji Warszawa-Katowice wykoleił się w miejscowości Baby (Łódzkie).

Katastrofa pociągu: Ludzie latali góra, dół, góra, dół...

Pociąg był przepełniony, ludzie stali na korytarzach. Czytaj relacje świadków wypadku.

Ustalono tożsamość jedynej ofiary - zginął 52-letni mieszkaniec Częstochowy. Według informacji Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Łodzi w szpitalach pozostaje wciąż 25 osób (trzy osoby opuściły w sobotę szpitale). Pozostali poszkodowani po udzieleniu pomocy medycznej opuścili szpitale. Sześć osób jest po zabiegach i operacjach m.in. kończyn, kręgosłupa czy głowy. Najbardziej poszkodowani znajdują się w szpitalach w Końskich, Sosnowcu, Piotrkowie Trybunalskim oraz szpitalach im. Kopernika i im. WAM w Łodzi. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Pociąg jechał trzy razy za szybko

Wstępne wyniki prokuratorskiego śledztwa wskazują na to, że przyczyną katastrofy mogła być nadmierna prędkość pociągu. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim Witold Błaszczyk, z pierwszych ustaleń wynika, że maszynista trzykrotnie przekroczył dozwoloną prędkość . W miejscu katastrofy wynosiła ona 40 kilometrów na godzinę, z odczytu zapisu technicznego rejestratora pracy lokomotywy wynika zaś, że pociąg jechał z prędkością 118 kilometrów na godzinę.

Katastrofa kolejowa w Łódzkiem [ZDJĘCIA]>>

DOSTĘP PREMIUM