Becikowe tak, ale po udowodnieniu wizyty u ginekologa

Matki znów będą musiały udowodnić, że od dziesiątego tygodnia ciąży były pod opieką ginekologa lub położnej. Inaczej nie dostaną becikowego. Po blisko dwóch latach Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej wraca do krytykowanego wcześniej pomysłu - donosi dzisiejsza ?Gazeta Wyborcza?.

Od 1 stycznia kobiety, które w ośrodkach pomocy społecznej będą się ubiegać o wypłatę becikowego, będą musiały przynieść zaświadczenie z przychodni. Ten przepis już kiedyś obowiązywał. Wprowadzono go w listopadzie 2009 r., a w lutym ubiegłego roku z niego zrezygnowano po licznych protestach, do których przyłączała się też "Gazeta".

Zdarzało się bowiem, że kobiety dowiadywały się o ciąży np. w 12. tygodniu i dlatego nie korzystały z opieki lekarskiej wcześniej. Na prawie dwa lata rząd zawiesił więc egzekwowanie zaświadczeń. Teraz kobieta musi jedynie udowodnić, że przez całą ciążę choć raz była u ginekologa.

- Daliśmy czas na uświadomienie kobiet, prowadzona była kampania informacyjna w ośrodkach pomocy społecznej, gminach, ośrodkach zdrowia czy w gabinetach ginekologicznych. Tematem interesowały się media - wylicza Bożena Diaby, rzeczniczka Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, które zdecydowało o powrocie zaświadczeń o dziesiątym tygodniu.

Cały teksy w serwisie internetowym "Gazety Wyborczej".

DOSTĘP PREMIUM