Wysadzili aulę w 1971 r. Dziś trwa spór, czy zasłużyli na tablicę pamiątkową?

W Opolu spierają się o to, czy na ratuszu powiesić tablicę poświęconą 40-leciu czynu Jerzego i Ryszarda Kowalczyków. Bracia wysadzili aulę Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Opolu w październiku 1971 r., żeby nie dopuścić do nagrodzenia funkcjonariuszy, którzy strzelali do robotników na Wybrzeżu w grudniu 1970 r. Zostali złapani, z więzienia wyszli w latach 80.

O wmurowanie tablicy wystąpiło niedawno prawicowe stowarzyszenie grupujące część działaczy opolskiego podziemia antykomunistycznego. Napis ma głosić, że Kowalczykowie wysadzili aulę "ku przestrodze i opamiętaniu zbrodniarzy z SB, MO, LWP i ich mocodawców z PZPR (...). Czynem tym uniemożliwili haniebną celebrację wręczania zbrodniarzom nagród i orderów za przelanie polskiej krwi''.

Prezydent Opola Ryszard Zembaczyński (PO) obiecał dać połowę kwoty na tablicę (kosztuje 8,5 tys. zł). Natychmiast zaprotestowali związkowcy służb mundurowych, w zeszłym tygodniu poszli do prezydenta z delegacją.

- Czyn Kowalczyków nie zasługuje na upamiętnianie. Pochwała tego typu działań, które mogły pozbawić życia wiele niewinnych osób, może przyczynić się do narodzenia w przyszłości naśladowców - oświadczył Ignacy Krasicki, szef NSZZ Policjantów w Opolu.

Płk Zbigniew Owczarek, prezes opolskiego Związku Żołnierzy Wojska Polskiego: - Przecież Breivik zabijał, bo nie pasował mu norweski ustrój. Nie chcemy tablicy, z którą nie wszyscy się zgadzają.

Po spotkaniu z protestującymi prezydent Zembaczyński powiedział tylko, że decyzję podejmie opolska rada miasta. W 2003 r. odrzuciła wniosek o nadanie Kowalczykom honorowego obywatelstwa miasta. Teraz też większość radnych nie popiera tablicy.

Łaskawiej na Kowalczyków patrzą poza Opolem. W grudniu ub.r. poświęcona im tablica zawisła w Gdańsku. - Dzięki mieszkańcom Gdańska poczuliśmy, co znaczy solidarność - powiedział po odsłonięciu Jerzy Kowalczyk.

Cały tekst w internetowym serwisie "Gazety Wyborczej" .

DOSTĘP PREMIUM