"Polska wolna od GMO" to absurd. Zapisy o żywności genetycznie modyfikowanej w ustawie prowokują dyskusję

- Okres przedwyborczy nie powinien być momentem do rozstrzygania takiej kwestii. Nie od dziś wiadomo, że GMO budzi określone emocje, a przy założeniu, że wiedza społeczeństwa jest na ten temat znikoma, tym bardziej nie powinno się tego teraz ruszać - komentuje prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz z SGH włączenie zapisów o GMO do ustawy o nasiennictwie.

Jednak zarówno prof. Duczkowska-Małysz, jak i prof. Jerzy Wilkin z Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk, widzą potrzebę publicznej dyskusji na ten temat i skoordynowania prawa polskiego odnośnie tej kwestii z ustawodawstwem Unii Europejskiej. Projekt ustawy o nasiennictwie czeka w tej chwili na podpis prezydenta. Bronisław Komorowski ma na to czas do 21 sierpnia. Sprawa budzi sprzeciw obrońców tradycyjnych upraw .

GMO już tu jest

- Polska nie jest i nie będzie już wolna od GMO. Proszę powiedzieć hodowcom zwierząt, że eliminujemy kukurydzę i soję genetycznie modyfikowaną, to oni zamkną swoje obiekty - komentuje prof. Wilkin. Z takim stanowiskiem zgadza się prof. Duczkowska-Małysz. - Genetyczna modyfikacja to nie jest zjawisko, które zaczęło się wczoraj. Wszelkie wynajdywanie nowych odmian, to jest pewne zamieszanie w genetyce. Jeżeli wyekstrahowaliśmy z cebuli gen, który powodował płakanie, mamy odmiany odporne na choroby, wymarzanie, suszę, to wszystko na skutek genetycznej manipulacji. Chodzi tylko o to, że jest obawa przed tak zwaną niedozwoloną manipulacją, tak daleką, że ludzie obawiają się, że to będzie grozić naszemu życiu i zdrowiu.

Wiesz co jesz?

Eksperci twierdzą, że problem sprzeciwu wobec GMO może zostać rozwiązany przez zwiększenie świadomości na temat tego, co zjadamy. - Unia Europejska na początku tej dekady wprowadziła dyrektywę, która nakłada obowiązek pokazania, co się znajduje w produkcie i skąd pochodzi, tzw. labeling i traceability. Ludzie chcą wiedzieć czy jedzą taką rzodkiewkę czy inną, skąd ona pochodzi - twierdzi prof. Jerzy Wilkin. Nie jest on zwolennikiem całkowitego zakazu rozpowszechniania żywności genetycznie modyfikowanej i uważa, że w dyskusji na ten temat marginalizuje się głos naukowców, a powiela stereotypy. - Mamy chyba kłopot w Polsce z transferem wiedzy, z dyskusją opierającą się na racjonalnych przesłankach, a nie na emocjach - twierdzi. Zauważa on potrzebę ostrożności wobec GMO i zachowania segmentu rolnictwa, który oparty jest na metodach ekologicznych. Jednak nie zgadza się z całkowitym wyeliminowaniem tych produktów i broni różnorodności odmian i sposobów uprawiania. - Trzeba dać ludziom wybór - mówi.

Problem głodu

Prof. Katarzyna Duczkowska-Małysz uważa, że decyzja o wyborze powinna zostać pozostawiona konsumentom również z innych względów. - Nie da się rozwiązać światowego problemu głodu wytwarzając wyłącznie butikową, drogą żywność. Dużo taniej żywności można tylko produkować w oparciu o technologie, które wykorzystują genetykę. Ziemi na świecie będzie ubywać, ludzi będzie przybywać. Świat stoi przed ogromnym problemem. Nie w zakazie jest droga, tylko w monitorowaniu, w kontroli i w pokierowaniu sprawą tak, żeby człowiek zapanował nad genetycznie modyfikowaną żywnością. Należy dać wybór między żywnością tanią, produkowaną w wielkich gospodarstwach i żywnością drogą, jakościowo podwyższoną, która jest droższa - podkreśla.

Niepokoje

Kwestia GMO wzbudza jednak także niepokój specjalistów. - Okazało się, że na badania związane z GMO poszły olbrzymie pieniądze wykładane przez wielkie korporacje nasiennicze. Niestety zaledwie 1 procent tych nakładów idzie na badania związane z zagrożeniami powodowanymi przez GMO. Należy więcej przeznaczać na te badania - uważa prof. Wilkin.

Jednak największym zagrożenie, jakie wiąże się z GMO, jest jego zdaniem monopol wielkich koncernów na produkty żywnościowe. - Jeżeli chodzi o handel nasionami genetycznie modyfikowanymi, następuje niebywała koncentracja i w pewnym momencie możemy się znaleźć w sytuacji, że 3 firmy będą kontrolowały światowy rynek nasion genetycznie modyfikowanych.

O co chodzi z GMO: Czy należy się tego bać?

DOSTĘP PREMIUM