Wybory 2011. Były wiceszef CBA nie zapłacił za paliwo. "To było gapiostwo"

Maciej Wąsik zatankował za 220 zł i... odjechał bez płacenia. Pracownicy stacji benzynowej zadzwonili na policję. Dziś były wiceszef CBA tłumaczy, że nie paliwa nie ukradł, tylko z roztargnienia zapomniał za nie zapłacić. Nie wyjaśnia jednak, dlaczego nie odbierał wezwań na komisariat.

Listy wyborcze partii . Co myślisz o kandydatach? Pisz na Facebooku >>

Kandydat PiS w wyborach i były szef CBA Maciej Wąsik zatankował 50 l paliwa za ok. 220 zł i odjechał bez płacenia. Pracownicy stacji zaalarmowali policję. Do zdarzenia doszło 6 listopada 2010 r. na stacji benzynowej na ul. Powsińskiej w Warszawie. Całą sprawę opisał "Super Express", w tabloidzie ukazały się też zdjęcia z monitoringu, na których wyraźnie widać peugeota Wąsika.

Wąsik ignorował wezwania na policję

Policja wszczęła postępowanie wyjaśniające, czy doszło do kradzieży paliwa. Wąsik nie odbierał jednak wezwań na komisariat, więc sprawa utknęła w miejscu. Dopiero 10 czerwca br. podczas demonstracji pod Pałacem Prezydenckim policjanci wylegitymowali byłego wiceszefa CBA i odkryli, ze jest poszukiwany. Wąsik trafił w końcu na komisariat, gdzie przyznał się do winy. Grozi mu areszt, pozbawienie wolności albo grzywna.

"Jestem gapą, nie złodziejem"

- Zapłaciłem za inne rzeczy. Zapomniałem o paliwie. Później tego nie sprawdziłem. Jestem gapą, nie złodziejem. Jest mi przykro. Poddam się karze z nawiązką. Zapłacę 500 złotych. - powiedział wczoraj Wąsik reporterom "Super Expressu", którzy nagłośnili sprawę. Dziś kandydat PiS wysłał do gazety oświadczenie, w którym tłumaczy się obszerniej: - Płatności dokonywałem kartą płatniczą, transakcja ta została odnotowana przez system bankowy. Pracownik stacji wliczył do rachunku jedynie zakupy, a nie paliwo. Niestety nie zwróciłem uwagi na tę pomyłkę, tym bardziej, iż miałem pod opieką małego syna. Stanowczo protestuję, by incydent ten określać mianem kradzieży.

Komentarze, sondaże, opinie . Obserwuj wybory na Facebooku >>

DOSTĘP PREMIUM