"Gminy nie mogą same decydować o pensjach nauczycieli? Chwała Bogu!"

- Jak czytam, że gminy biadolą, że nie mogą indywidualnie kształtować wielkości wynagrodzenia i decydować o wymiarze czasu pracy nauczyciela, to mówię: chwała Bogu! Nie może być tak, że edukacja będzie ilustracją poziomu zamożności gminy czy że będzie odpowiedzią na poziom gospodarowania w danej gminie - mówił w Radiu TOK FM prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz.

Gminy przeznaczają aż 90 procent pieniędzy z subwencji oświatowej gminy na pensje dla nauczycieli - czytamy w dzisiejszym "Dzienniku Gazecie Prawnej" . Autorzy tekstu zwracają uwagę, że właśnie przez to nie są w stanie realizować innych zadań związanych z edukacją. - Chwała Bogu, że tak jest - odpowiada w Radiu TOK FM na publikację Sławomir Broniarz, szef ZNP.

Zdaniem Broniarza, gdyby zostawić gminom prawo do decydowania o wysokości wynagrodzenia nauczycieli, stanęlibyśmy przed groźbą nawet likwidacji niektórych szkół, a na pewno - spadku jakości nauczania. - Nie może być tak, że edukacja będzie ilustracją poziomu zamożności gminy czy że będzie odpowiedzią na poziom gospodarowania w danej gminie - zwracał uwagę. I wytknął: - Część gmin ma pewne problemy, żeby ogarnąć całość kwestii płacowych. Ale to dotyczy nie tylko nauczycieli. Bo jak słyszę, że np. do 20 komputerów szkoła zatrudniła specjalistę od zarządzania siecią, to znaczy, że gmina postępuje niefrasobliwie. Przecież to też są pewne koszty, które gmina generuje w sposób nieuzasadniony.

Będą podwyżki. "Zaczynaliśmy z niskiego pułapu"

Od 1. września na nauczycieli w szkołach będą czekały 7-proc. podwyżki. - Każda podwyżka jest rzeczą zadowalającą - komentuje Broniarz. - Podwyżki są, ale nie zapominajmy, że w grupie zawodów, do których jest wymagane m.in. wyższe wykształcenie, lokujemy się na samym końcu. Zaczynaliśmy z bardzo niskiego pułapu - przypominał.

Ale w jego ocenie trzeba również pamiętać, że tak jak liczba absolwentów uczelni pedagogicznych cały czas jest wysoka, tak zapotrzebowanie na nauczycieli spada. - Uczelni pedagogicznych mamy ponad 70, natomiast zapotrzebowanie rynku jest coraz mniejsze - mówił. I zwrócił uwagę, że dostrzega się zjawisko jakim jest wysuszenie rynku edukacyjnego z kierunków zawodowych. - To było przyczyną, dlaczego w niektórych miastach broniono szkół zawodowych - podkreślił. W jego opinii to jest m.in. szansa na kształcenie zawodowców i specjalistów - możliwość wyboru między liceami a szkołami zawodowymi.

Irene w USA: sztaby kryzysowe, ewakuacja... [ZDJĘCIA]>>

DOSTĘP PREMIUM