Awaryjne lądowanie Boeinga 767 na Okęciu. Nie miał podwozia

Procedura lądowania Boeinga 767 przebiegła absolutnie prawidłowo, nikomu z pasażerów nic się nie stało - mówi rzecznik LOT-u Leszek Chorzewski. Z powodu awarii podwozia Boeing 767 tych linii z Newark do Warszawy z 230 osobami na pokładzie, przez kilkadziesiąt minut krążył nad Okęciem. Potem lądował bez podwozia, ?na brzuchu?.

Dramatyczne chwile. Awaryjne lądowanie Boeinga 767 na Okęciu. Nie miał podwozia

Widziałeś lądowanie? Prześlij relację lub zdjęcia na Alert24.pl

Chorzewski poinformował, że samolot lądował praktycznie z pustymi bakami. Wcześniej maszyna zrzuciła nadmiar paliwa. - - W związku z tym ryzyko zapalenia się samolotu było niewielkie. Iskry, które było widać w telewizji przy lądowaniu, to normalne tarcie metalu o asfalt. Na pasie była położona "poduszka" ze specjalnej substancji gaśniczej (...); samolot po wylądowaniu, zatrzymaniu został standardowo również polany substancjami gaśniczymi" - opowiadał rzecznik LOT-u.

Jak podkreślił, "cała procedura lądowania przebiegła absolutnie, w 100 proc. prawidłowo". "Mimo że wyglądało to dramatycznie, nikomu z pasażerów nic się nie stało" - powiedział

Świadek lądowania awaryjnego na Okęciu mówił w TVN24: - Samo lądowanie wyglądało gładko i powoli. Widzieliśmy, że nie ma podwozia wypuszczonego w całości. Ognia nie ma. Były iskry, które leciały z silnika im dłużej samolot był na pasie. Było widać dym. Ludzie są teraz ewakuowani przez specjalne rękawy - mówił świadek.

- Dziękować Bogu, że pilot wykazał się najwyższym kunsztem, że wylądował tak, że nie było sytuacji zagrożenia życia. Chylę czoła. Służby były w stanie gotowości od kilkudziesięciu minut - mówił Robert Gałązkowski z Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Samolot krążył kilkadziesiąt minut

- Pilot zgłosił awarię podwozia i prawdopodobnie będzie musiał lądować awaryjnie, bez podwozia. Przygotowujemy się do przyjęcia tego samolotu - mówił TOK FM Przemysław Przybylski, rzecznik lotniska im. Fryderyka Chopina w Warszawie. - To jest naturalna, standardowa sytuacja ćwiczona przez wszystkie służby ratownicze na lotnisku. Jesteśmy do tego przygotowani. Zrobimy wszystko, żeby pasażerom nic się nie stało - uspokajał.

Samolot planowo powinien wylądować o godz. 13.35. Wylądował ok. godz. 14.40. Lotnisko zostało zamknięte dla innych samolotów. Zamknięto też okoliczne ulice. Samolotowi towarzyszyły dwa F-16 z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku. Należące do niej maszyny pełniły dyżur bojowy.

Jak powiedział rzecznik prasowy Dowództwa Sił Powietrznych ppłk Robert Kupracz, jeżeli jakikolwiek samolot lub śmigłowiec ma problemy w polskiej strefie powietrznej, automatycznie jest podrywana do lotu para dyżurna myśliwców, której zadaniem jest nawiązać kontakt z załogą i pomóc w rozwiązywaniu problemów.

Lądowanie Boeinga 767: "Nikt nie udzielał nam informacji" - rodziny pasażerów

Wojsko sygnał o kłopotach boeinga otrzymało ok. godz. 13.40. Dwa F-16 wystartowały w ciągu 10 minut, a po kilku minutach nawiązały kontakt z samolotem PLL Lot. "Piloci po prostu sprawdzili, jak maszyna zachowuje się w powietrzu. Okazało się, że niestety podwozie nie wyszło i poinformowali o tym załogę, więc można było zacząć odpowiednie procedury. W tym przypadku sprawa była dość klarowna i czysta" - powiedział PAP Kupracz. Samoloty wojskowe towarzyszyły boeingowi do momentu przyziemienia.

Trasę przelotu samolotu można śledzić na stronie flightradar24.com .

Boeing 767 w wersji cargo - zdjęcia archiwalne

Awaryjne lądowanie Boeinga 767 na Okęciu. Maszyna lądowała na brzuchu [ZDJĘCIA]>>

DOSTĘP PREMIUM