Mordowali i gwałcili. W Bytomiu znaleziono zbiorową mogiłę

Instytut Pamięci Narodowej prawdopodobnie odnalazł jedno z miejsc pochówku mieszkańców Bytomia, wymordowanych przez żołnierzy sowieckich w styczniu 1945 roku podczas ?wyzwolenia? ziem polskich. To zbiorowa mogiła na cmentarzu komunalnym w tym mieście opatrzona tabliczką "Kwatera wojenna Miechowice".

2 tygodnie temu prokuratorzy IPN i archeolodzy odkopali pierwsze trumny i przeprowadzili badania. Szefowa pionu śledczego IPN w Katowicach Ewa Koj jest przekonana, że to właśnie szczątki wymordowanej ludności Bytomia. - Z całą pewnością są to osoby cywilne. Znalezione przy nich przedmioty takie jak portfel z fenigami z 43 roku świadczą, że są to szczątki właśnie z tamtego okresu - powiedziała Ewa Koj.

Szczątki w tajemnicy odkopane i przeniesione

W trakcie prowadzonych czynności śledczy IPN odkopano także drugą mogiłę, opatrzoną tabliczką "Kwatera wojenna", w której spoczywały szczątki żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego. Znajduje się w niej 40 trumien, w każdej szczątki przynajmniej dwóch osób. Śledczy IPN nie zamierzają przeprowadzać ekshumacji, bo ich zdaniem do niczego ona nie doprowadzi. Przede wszystkim starają się dotrzeć do dokumentów potwierdzających wyniki tych oględzin.

Szczątki wymordowanych Miechowiczan początkowo pochowane były na innym cmentarzu w Bytomiu. W 1969 zostały w tajemnicy odkopane i przeniesione - nikt nie wiedział dokąd. Ponieważ zbrodnie dokonane przez Sowietów w tamtym okresie były tuszowane, wszelkie dokumenty zaginęły.

Prawdziwa rzeź

Zatarła się również pamięć o tamtych dramatycznych wydarzeniach. A była to prawdziwa rzeź. W trakcie wyzwolenia przez 2. Front Ukraiński w styczniu 45 roku w Bytomiu gwałcono kobiety i dzieci, strzelano do niewinnych ludzi. Mogło zginąć nawet 800 osób. - Tu znana jest historia Ukraińca, który wybiegł, aby ich powitać, a oni go rozstrzelali - opowiada szef Radny Dzielnicy Miechowice Janusz Rymarz. - W świadomości czerwonoarmistów to były miejsca, gdzie zaczynały się prawdziwe Niemcy - dodaje radny Miechowic Michał Staniszewski.

Na liście wymordowanych sporządzonej przez świadka tamtych wydarzeń Józefa Bonczola jest ponad 230 osób. IPN potwierdził 90 nazwisk. Ewa Koj podkreśla, że wszczęcie postępowania było możliwe właśnie dzięki Bonczolowi, który w czasie tragedii miechowickiej miał 11 lat. Pamiętał wiele szczegółów związanych z wejściem do Miechowic żołnierzy 2. Frontu Ukraińskiego, a później zbierał informacje na temat tego wydarzenia.

Władze Bytomia chcą, by pomordowanych upamiętniała specjalna tablica. Prezydent miasta Piotr Koj liczy, że śledztwo zakończy się w przyszłym roku i wtedy będzie możliwe imienne upamiętnienie ofiar tego dramatu.

W tej sprawie jest jeszcze jedna zagadka. Nie wiadomo kto umieścił na cmentarzu tabliczkę. "Kwatera wojenna Miechowice". Nie wygląda na starą.

DOSTĘP PREMIUM