Przełom w śledztwie ws. śmierci Olewnika: porwanie sfingowano?

Prokuratura i Centralne Biuro Śledcze przeszukali mieszkania i domy całej rodziny Krzysztofa Olewnika. Według reporterów RMF FM w śledztwie nastąpił przełom. Jak nieoficjalnie dowiedziało się radio, prokuratorzy poszukują dokumentów, które mogą potwierdzić, że Krzysztof Olewnik na początku sam mógł zaaranżować swoje porwanie.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy pojawiły się nowe dowody, które potwierdzają hipotezę mówiącą, że przynajmniej na początku rzekome porwanie Krzysztofa Olewnika zostało zaaranżowane przez niego samego. To oznacza, że rodzina Olewników mogła o wszystkim wiedzieć.

Przeszukania w pięciu domach

Prokuratorzy szukają teraz kolejnych dokumentów, które mogą potwierdzić tę wersję. Podejrzenia prokuratorów potwierdził dla TVN24 rzecznik gdańskiej Prokuratury Apelacyjnej Krzysztof Trynka.

Z kolei wg RMF FM agenci Centralnego Biura Śledczego przeszukali w pięciu mieszkaniach i domach należących do rodziny zamordowanego Krzysztofa Olewnika oraz w należących do jego ojca zakładach mięsnych w Drobinie. Zbierali ślady biologiczne, które mogły zachować się na miejscach, które do tej pory nie zostały przeszukane, zabezpieczyli też dokumenty i komputery. Przeszukanie rozpoczęło się o godz. 6 rano, a zakończyło po godz. 16.

"Śledztwo było prowadzone na niby"

Jak poinformował w rozmowie z dziennikarzami po zakończeniu przeszukania ojciec uprowadzonego w 2001 r. i zamordowanego 2 lata później Krzysztofa Olewnika, podobne przeszukania prowadzone były w domach jego córek - Anny i Danuty.

Olewnik oświadczył, że wszystko, co miał, przekazał prokuraturze. Jego zdaniem zarzuty o ukrywaniu dowodów są "absurdalne". - Śledztwo było prowadzone na niby i jest prowadzone na niby - powiedział wyraźnie zdenerwowany Olewnik. Poinformował, że policjanci i prokuratorzy zabrali z jego domu dokumenty, a także komputery.

Matka Krzysztofa, Ewa Olewnik, powiedziała wcześniej dziennikarzom, że ona i jej mąż są zaskoczeni czwartkowym przeszukaniem prowadzonym przez prokuraturę i policję w ich domu w Świerczynku. - Jeśli mają prawo, proszę bardzo. My udostępniliśmy wszystkie pomieszczenia - powiedziała Ewa Olewnik. Dodała, że jej mąż jest - jak to określiła - zdruzgotany całą sytuacją.

Rodzina jest przekonana, że Krzysztof mógłby zostać uratowany

Obecny na miejscu był prokurator Prokuratury Apelacyjnej z Gdańska Jarosław Paluch. Odmówił on jednak podania dziennikarzom informacji na temat szczegółów czynności prowadzonych w domu Olewników.

25-letni Krzysztof Olewnik został uprowadzony w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Przez dwa lata był przetrzymywany w piwnicy na działce pod Kałuszynem, a potem w dole na szambo pod Różanem. W 2003 roku porywacze udusili go i zakopali ciało w lesie. Rodzina Krzysztofa jest przekonana, że Krzysztof mógłby zostać uratowany, gdyby prowadzący sprawę śledczy nie dopuścili się licznych zaniedbań.

Czytaj więcej o sprawie Olewnika

Miejsca kaźni Krzysztofa Olewnika >>

Wszyscy oprawcy Krzysztofa Olewnika >>

DOSTĘP PREMIUM