Większa ochrona dla dziennikarza? "Nie stawiajmy się ponad innymi" [PUBLICYŚCI]

Pracownik Polsatu został dotkliwie pobity przez dwóch mężczyzn skandujących "Lech Poznań". 11 listopada w Warszawie spalono wóz stacji TVN. Wiosną podczas zadymy na stadionie w Bydgoszczy, kibol zaatakował operatorkę tej stacji. Czy pod takich wydarzeniach dziennikarzom należy się większa ochrona prawna? - Uważam, że trochę za dużo się o tym mówi, w stosunku do skali przemocy w Polsce. Jestem gorącym przeciwnikiem tworzenia przywilejów - deklaruje Andrzej Talaga z "Rz".

Czy będzie wyższa kara za napad na ekipę Polsatu?

Jak mówił w TOK FM Krzysztof Kwiatkowski,

"Środowisko dziennikarzy chce wystąpić do prezydenta o nowelizacje przepisów" dotyczącej ochrony prawne - mówił w TOK FM b. minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Według TVN24 za pomysłem stoi stowarzyszenie dziennikarskie Press Club Polska.

Czy efektem będzie traktowanie dziennikarzy jak innych funkcjonariuszy publicznych (np. policjantów), którym przysługuje szczególna ochrona? - Uważam, że dyskusja o tym jest celowa i uzasadniona - nie przesądzając, czy zmiana przepisów jest uzasadniona - odpowiadał dyplomatycznie były ministra sprawiedliwości. Kwiatkowski przyznał, że ataków na dziennikarzy jest ostatnio więcej.

Zdecydowanymi przeciwnikami specjalnej ochrony dziennikarzy są... dziennikarze: Agnieszka Romaszewska-Guzy z telewizji "Biełsat" i Andrzej Talaga z "Rz":

Zdaniem publicysty "Rzeczpospolitej" wokół ataków na dziennikarzy robi się zbyt "wiele szumu". - To są przypadki zwykłego bandytyzmu. Próby robienia wokół tego afery politycznej, czy też związanej z pomysłami zmiana prawa, są zdrowo przesadzone. Uważam, że trochę za dużo się o tym mówi, w stosunku do skali przemocy w Polsce. A przestępczość maleje a nie rośnie. Dziennikarze nie są nikim innym niż zwykłymi obywatelami i powinni podlegać takiej samej ochronie prawnej. Nie stawiajmy się ponad innymi - apelował Talaga. I deklarował, że jest "gorącym zwolennikiem tworzenia przywilejów". - Ponieważ to złe dla państwa, demokracji i społeczeństwa.

Dziennikarze "źle wypełniają swoją rolę"

Dla Agnieszki Romaszewskiej-Guzy najwięcej uwagi należy poświęcić rosnącemu przyzwoleniu na agresję w życiu publicznym. - Takie zachowania zawsze znajdują ochronę, ktoś to tłumaczy i usprawiedliwia. Mieliśmy z tym do czynienia wielokrotnie. Także w przypadku zbrodnii nienawiści, do jakiej doszło w Łodzi. Jest za duże przyzwolenie na przemoc, nienawiść i to schodzi na dół, powoduje wzrost agresji wśród ludzi - mówiła dyrektorka Biełsat TV.

Komentatorka Poranka Radia TOK FM przyznała, że jeszcze niedawno nie czuła, że "dziennikarz jest osobą szczególnie zagrożoną". - A to może się stać, bo moim zdaniem to się jeszcze nie stało - oceniła.

Romaszewska-Guzy nie ma wątpliwości, że za zmianę zachowań wobec dziennikarzy odpowiedzialność ponoszą... sami dziennikarze. - Źle wypełniają swoją rolę. Gdyby było inaczej byliby grupą mniej atakowaną. Bo każdy by wiedział, że bez dziennikarza nie dotrze z informacją do szerszej grupy społeczeństwa. A jeśli jest przekonanie, że przez postawę dziennikarza nie dotrze się ze swoją informacją, to zaczyna się problem budzącej się agresji - tłumaczyła.

Kto usprawiedliwia agresję?

Według Jana Wróbla

Polityka i politycy usprawiedliwiają tych, którzy wszczynają zadymy - stwierdził z kolei prowadzący Poranek TOK FM Jan Wróbel. - Kibolom zawsze mogłoby się przydarzyć, że spalą wóz transmisyjny, której nie lubią. Ale akurat teraz mają do tego specjalną śpiewkę, że to jest rodzaj chuliganki patriotycznej. Nie mają kaca moralnego, bo nie dość, że się dobrze ubawili to jeszcze trafili w pewien przekaz - Polska jest okupowana przez złe media - oceniał publicysta.

Parlamentarzyści PiS odwiedzili Starucha w areszcie

- W pewnym momencie zaoferowano kibicom piłkarskim symboliczne miejsce w przestrzeni publicznej. Powiedziano, że oni nie są już tą subkulturą, która się tylko bije z policjantami, ale są patriotami. I oni przyłączyli się do legalnej demonstracji (11 listopada w Warszawie - red.) i wykorzystali to do ataków m.in. na media - dodał socjolog dr Robert Sobiech.

Ale zdaniem Romaszewskiej-Guzy "kompletnym absurdem jest polityzacja wszystkich aktów przemocy". - Jeśli tak będziemy mówić, to stanie się to wymówką dla ludzi z marginesu. Mam wrażenie, że sprawa ataków na dziennikarzy jest specjalnie wykorzystywana politycznie - stwierdziła.

Także poseł Krzysztof Kwiatkowski unika doszukiwania się pobudek politycznych w zachowaniu chuliganów. - Np. dla ekstremalnych środowisk kibiców ideologia jest wygodnym sztafażem, którym zakryć można akty wandalizmu. Służy tylko do ukrycia prawdziwych intencji. A oni z bójek czerpią osobistą satysfakcję - ocenił były minister sprawiedliwości.

''Jak mogłam? Nigdy nie pomyślałam o sobie" [FRAGMENTY KSIĄŻKI D. WAŁĘSY]

DOSTĘP PREMIUM