Ministrant usłyszał wyrok. 25 lat za zabójstwo księdza

 25 lat więzienia za zabójstwo księdza w podczęstochowskiej Blachowni. Sąd Apelacyjny podwyższył karę dla byłego ministranta o 10 lat, odrzucił też seksualny motyw zbrodni, na który wskazywała obrona. - Oskarżony nie był molestowany, słusznie ustalił sąd okręgowy. Nie była to zemsta, tylko chęć rabunku - mówiła w uzasadnieniu sędzia Małgorzata Niementowska.

Sąd odwoławczy podzielił też ustalenia sądu pierwszej instancji co do księdza. - Żaden z przesłuchanych w sprawie ministrantów nie wskazywali, by zachowanie księdza było dwuznaczne. Taką samą opinię wygłosili też parafianie - tłumaczyła przewodnicząca składu sędziowskiego.

Rok temu Sąd Okręgowy w Częstochowie Dawidowi M. wymierzył karę 15 lat więzienia. - Sąd słusznie podwyższył karę, bo zważywszy na drastyczne okoliczności zbrodni, kara 15 lat więzienia byłaby karą rażąco łagodną - mówił dziennikarzom prokurator Tomasz Janeczek. Sąd apelacyjny uznał, że oskarżony działał niezwykle brutalnie i fakt, że w chwili popełnienia zbrodni nie ukończył osiemnastego roku życia nie może być okolicznością łagodzącą. - Kara jest sprawiedliwa i odpowiednia - mówiła sędzia.

Zabójca chciał pieniędzy

Do zbrodni doszło w sierpniu 2008 roku. Ciało 47-letniego proboszcza znaleziono na plebanii. Niespełna 18-letni ministrant ukradł kilkaset złotych, w areszcie znalazł się po kilku dniach. Nastolatek użył noża, którym zadał duchownemu 35 ciosów. Najpierw przyznał się do winy, potem się z tego wycofał. Twierdził, że napadł na księdza, by ukarać go za molestowanie seksualne.

Jak ustalił sąd dzień, w którym doszło do zabójstwa nie był przypadkowy: Dawid M. potrzebował pieniędzy na zorganizowanie urodzin. Sądził, że znajdzie sporą sumę, ponieważ w parafii zbierano pieniądze na poszkodowanych przez trąbę powietrzną. Dawid M. zamierzał ogłuszyć księdza drzewcem flagi, a potem skrępować go i zakleić mu usta taśmą. Plan się nie powiódł, bo ksiądz zaczął się bronić i rozpoznał ministranta.

Zabójstwo księdza nie było pierwszym przestępstwem Dawida M. W 2007 r. razem z innym ministrantem ukradli 20 tys. zł z parafialnego sejfu w czasie gdy ksiądz odprawiał mszę. Sprawa wyszła na jaw dopiero podczas śledztwa w sprawie zabójstwa.

Dzisiejszy wyrok jest prawomocny.

DOSTĘP PREMIUM