Bez lekarza. Czyli jak umiera się w polskich więzieniach [WIDEO]

Mężczyzna tracił przytomność, miał drgawki. Współwięźniowie z celi przez całą noc wzywali pomocy. Pielęgniarka przychodziła, ale uznała, że nic wielkiego się nie dzieje. 25 letni Kamil zmarł nad ranem. Jego rodzina od ponad pół roku próbuje dowiedzieć się co było przyczyną śmierci. Okazało się, że ta śmierć w celi niebezpiecznie przypomina jedną z najbardziej bulwersujących współczesnych polskich spraw z dziedziny praw człowieka - zagłodzenie się Claudiu Crulica w krakowskim areszcie. Zobacz film reporterów TOK FM i Gazeta.pl.

Tajemnicza śmierć 25-latka w więzieniu

Zakład karny w Wołowie to jedno z największych polskich więzień o zaostrzonym rygorze. Kamil siedział tam od czterech lat. Za kratki trafił za włamania. Nie miał problemów ze zdrowiem, a badania nie wykazały nic niepokojącego. Rodzina widziała się z nim kilka godzin przed śmiercią. Odwiedziły go siostra i matka. Relacjonują, że Kamil narzekał na ból głowy.

Kto zawinił?

O śmierci Kamila rodzinę poinformowali telefonicznie pracownicy więzienia. Tydzień później otrzymali list, który grypsem przekazali poza mury więzienia inni więźniowie. Opisują ze szczegółami całą noc. Pisza jak wzywali pomocy i jak pielęgniarka przychodziła do celi. To w liście pierwszy raz pada wzmianka o zastrzyku, który miał dostać Kamil. Do tej pory nie wiadomo jak wpłynął na zdrowie osadzonego, a pytań ciągle przybywa. W prokuratorskich aktach pojawia się 155 artykuł Kodeksu Karnego czyli nieumyślne spowodowanie śmierci, ale pewności kto zawinił nie ma.

Dotarliśmy do wyników sekcji zwłok, która nie daje jednoznacznej odpowiedzi na pytanie co się stało, ale rzuca na sprawę nowe światło. Prokuratura czeka teraz na opinię instytutu ekspertyz sądowych, a rodzina na informacje, które pozwolą wyjaśnić co stało się w 14 lipca w zakładzie karnym w Wołowie.

Claudiu Crulic, Kamil... Kto jeszcze?

Obrońcy praw człowieka od lat alarmują, że w polskich zakładach karnych źle się dzieje. Takie sprawy rzadko trafiają do mediów. Ale o najsłynniejszej usłyszała cała Polska: nasze państwo pozwoliło, by Rumun Claudiu Crulic zagłodził się na śmierć w krakowskim areszcie. Przez wiele tygodni odmawiał przyjmowania posiłków w proteście przeciw tymczasowemu aresztowaniu. Był podejrzany o kradzież portfela. Nie przyznawał się. Gdy próbowano go ratować było już za późno. Śmierć Kamila pokazuje, że sprawa Crulica to nie wyjątek.

Zobacz film. Weź udział w debacie

Sprawa Crulica stała się tematem dla polsko-rumuńskiego filmu dokumentalnego "Crulic - Droga na Drugą Stronę", który dziś o 17.30 można zobaczyć w KinoLab w ramach festiwalu Watch Docs w Warszawie. A po filmie debata "Prawa osób pozbawionych wolności w Polsce" współorganizowana przez Helsińską Fundację Praw Człowieka.

Masłowska poleca film WATCH DOCS: Tej historii nie napisała Ilona Łepkowska>>

DOSTĘP PREMIUM