Wciąż istnieje groźba protestu lekarzy. "Samorząd za naszymi plecami..."

PRZEGLĄD PRASY. "Rzeczpospolita" pisze, że mimo zażegnania sporu z lekarzami w sprawie nowej ustawy refundacyjnej, protest medyków jest nadal prawdopodobny. W piątek Naczelna Rada Lekarska zadeklarowała, że zawiesi na dwa miesiące protest przeciw ustawie.

Lekarze chcą usunięcia z niej przepisów, które od stycznia dają NFZ prawo ukarania lekarza za wypisanie recepty, która jest "nieuzasadniona względami medycznymi" i żądania od niego zwrotu refundacji. NRL zagroził, że jeśli postulaty nie zostaną spełnione, protest wybuchnie ze zdwojoną siłą za dwa miesiące. Jednak, jak wynika z rozmów, które przeprowadziła "Rzeczpospolita" z lekarzami, do protestu może dojść tak czy inaczej, bez względu na porozumienie Rady z resortem zdrowia. Jak mówi lekarka Agnieszka Rubinowska, która moderowała dyskusję na branżowym portalu, który zainicjował protest, lekarze zostali zdradzeni przez samorząd.

- Samorząd celowo stanął na czele protestu, by potem za naszymi plecami zawrzeć porozumienie z ministerstwem - twierdzi Rubinowska.

Gazeta przypomina, że z protestu nie wycofują się Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy ani Federacja Porozumienie Zielonogórskie, skupiająca lekarzy rodzinnych. NFZ już zabezpieczył się przed możliwym protestem wydając komunikaty o akceptowaniu recept z adnotacjami "refundacja do decyzji NFZ", które mogą wystawiać protestujący lekarze.

Korea Płn. - pełne półki, bary, uśmiechnięci ludzie... [NOWE ZDJĘCIA AP] >>

DOSTĘP PREMIUM