Nie potrafili się dogadać... W Pruszkowie zawarto 20 fikcyjnych polsko-nigeryjskich małżeństw

32 osoby są oskarżone w sprawie ułatwiania Nigeryjczykom i jednemu Kongijczykowi nielegalnego pobytu w Polsce. Zarzuty, jakie usłyszeli, to m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej, zawieranie fikcyjnych małżeństw i fałszowanie dokumentów oraz pieczęci ambasady Nigerii.

Katowicka Prokuratura Okręgowa właśnie skierowała do Sądu Okręgowego w Katowicach akt oskarżenia w tej międzynarodowej sprawie.

Jeszcze przed ślubem uzgodniony był rozwód. Zdarzało się, że tuż po nim ta sama osoba brała kolejny ślub. Koszt: 5 tys. euro. - Ta suma potem była dzielona pomiędzy organizatorów tego procederu a kandydatów do związku i przyszłych małżonków - opowiada TOK FM rzeczniczka katowickiej prokuratury Marta Zawada-Dybek.

Organizatorami tego nielegalnego biura matrymonialnego było osiem osób: cztery z Polski, cztery z Nigerii. Te mieszkające w Afryce rozgłaszały wśród swoich znajomych i krewnych wieść, że mogą pomóc w zamieszkaniu w Polsce. Trzeba było tylko zdecydować się na małżeństwo, od początku do końca fikcyjne.

- Często osoby, które wstępowały w ten związek, nie były w stanie w żadnym języku się dogadać - dodaje Zawada-Dybek.

Fikcyjnych ślubów było 20. Akt oskarżenia nie obejmuje wszystkich podejrzanych w tej sprawie, bo nie udało się ustalić ich miejsca pobytu. Ci, których obejmuje w większości przyznają się do winy i chcą dobrowolnie poddać się karze.

Śledztwo w tej sprawie trwało 2,5 roku. Prowadził je Śląski Oddział Straży Granicznej, początkowo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Chorzowie, a później - ze względu na ujawnioną skalę procederu i jego złożony charakter - pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Większość ze ślubów zawarto w Pruszkowie.

Iran próbuje zastraszyć świat. Wielkie manewry marynarki w Zatoce Perskiej >>

DOSTĘP PREMIUM