"Orliki" zamknięte z powodu zimy. Tylko zimy nie ma

Choć pogoda sprzyja meczom, na wielu "orlikach" w piłkę pograć nie można. Rządowe boiska stoją puste, bo nie ma pieniędzy na instruktorów - czytamy w "Gazecie Wyborczej"..

- Wy jesteście Barcą, a my Realem - chłopcy z poznańskiego Golęcina dzielą się na drużyny i kopią piłkę na trawniku. Mogliby na pobliskim "orliku", boisku zbudowanym w ramach rządowego programu przy szkole. Jednak "orlik" od początku grudnia jest zamknięty, i to na całą zimę.

- Pogoda świetna, gramy dalej - mówi 13-letni Mateusz na trawniku. Choć przyznaje, że czasem z kolegami przechodzą przez płot na "orlika".

Dlaczego boisko zamknięto? Animatorka Alicja Cieśla, która prowadzi tam zajęcia tłumaczy to zimą i brakiem pieniędzy.

- Od grudnia do lutego "orlik" jest wyłączony z programu "Animator" - wyjaśnia Cieśla. W ramach tego programu urzędy lub szkoły dostają dofinansowanie od państwa, m.in. na instruktora (do 1000 zł brutto miesięcznie). Drugą część gminy muszą dołożyć same. - Bo "orlik" to nie tylko koszty instruktora, także prądu czy wody - wyjaśnia Cieśla.

Cały tekst w serwisie internetowym "Gazety Wyborczej" .

DOSTĘP PREMIUM