Dziennikarz "Gazety Wyborczej" vs CBA - dziś początek precedensowego procesu

Dziś rozpoczyna się proces, który Bogdan Wróblewski z "Gazety Wyborczej" wytoczył CBA. Chodzi o bezprawne podsłuchiwanie rozmów telefonicznych, jakiego Biuro dopuściło się nie tylko wobec Wróblewskiego. Dziennikarzowi "Gazety" pomocy prawnej udziela Helsińska Findacja Praw Człowieka.

CBA kierowane przez Mariusza Kamińskiego, obecnie posła PiS, podsłuchiwało kilkudziesięciu dziennikarzy, w tym Wróblewskiego. Do dziś nie wytłumaczyło, jaki był tego powód - a zgodnie z prawem śledczy mogą sprawdzać rozmowy, ale tylko wtedy, gdy mają prawnie uzasadniony powód.

"Obecny szef CBA Paweł Wojtunik uważa, że nie było po temu podstawy prawnej. Mimo to prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie inwigilacji połączeń telefonicznych dziennikarza. Podobnie jak inne postępowania w sprawie inwigilacji dziennikarzy i nadużywania tzw. czynności operacyjnych" - czytamy w "Gazecie".

Wróblewski jako jedyny z inwigilowanych zdecydował się na proces cywilny. "W jego przypadku Chodziło o dwa tygodnie maja 2007 r. I nie o jeden telefon, ale trzy: służbowy, prywatny telefon żony dziennikarza (ale zarejestrowany na niego) i prepaid. Przesłuchiwany w2007r. przez sejmową komisję ds. służb specjalnych b. szef MSWiA Janusz Kaczmarek powiedział, że to ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro chciał poznać, z kim Wróblewski się kontaktuje " - przypomina "Gazeta".

Cały tekst w serwisie internetowym "Gazety Wyborczej"

DOSTĘP PREMIUM