Szykany, groźby i powybijane szyby w samochodach. Krakowscy taksówkarze idą na wojnę

Taksówkarze z Krakowa wypowiedzieli wojnę swoim kolegom, którzy od niedawna posiadają licencje taksówkarskie, a wcześniej funkcjonowali jako przewoźnicy osób. Zdaniem taksówkarzy, oszukują i naciągają klientów, bo wciąż jeżdżą ze starymi oznakowaniami.

Zgodnie z przepisami, które wchodzą w życie 7 kwietnia, wszyscy właściciele samochodów przystosowanych do przewożenia maksymalnie 7 osób muszą wyrobić sobie licencje taksówkarskie. Większość kierowców zaczyna się do tego dostosowywać.

W Krakowie taksówkarze nie mogą dojść do porozumienia. - Pracownicy firmy I-car prowadzą nieuczciwą konkurencję. Mają już wyrobione licencje, więc ich samochody też powinny wyglądać jak prawdziwe taksówki. Tymczasem oni nadal nie mają kogutów na dachu, odpowiednich numerów, wciąż oszukują ludzi, którzy wsiadając do takiego samochodu są przekonani, że pojadą taniej bo to przewóz osób. Nam też robią konkurencję a przecież nie mają nawet konkurencyjnych cen - mówi taksówkarz Marcin Osyra. - Napis taxi na tej ich chorągiewce ma zaledwie centymetr. Nikt nie jest w stanie go zobaczyć a przepisy jasno mówią, że logo powinno być widoczne z 50 metrów - twierdzi pracujący od 20 lat

''Wiemy o konflikcie...''

Zdaniem Wiesława Szanduły z Wydziału Ewidencji Pojazdów i Kierowców Urzędu Miasta trudno stwierdzić czy pracownicy firmy I-car rzeczywiście łamią prawo. - Przepis mówi o tym, że podświetlony napis taxi w nocy powinien być widoczny z 50 metrów ale nie wiemy czy w dzień również ta odległość obowiązuje. Przepisy nie precyzują tego jednoznacznie. Do nazwy "przewóz osób", która pozostała na ich samochodach też nie można się przyczepić bo przecież jako taksówkarze też przewożą osoby - mówi Szanduła. Jednocześnie przyznaje, że wojna między taksówkarzami i pracownikami firmy I - car jest zacięta. - Odbieramy bardzo różne telefony. Taksówkarze skarżą się na nieuczciwą konkurencję, pracownicy firmy I-car twierdzą z kolei, że nie mogą spokojnie spać bo czują się prześladowani.

''Porysowany samochód, zemsta''

- Kiedyś zostawiłem na chwilę samochód zamknięty, gdy wróciłem miał dwie szyby wybite, auto było też porysowane. Jestem przekonany, że to sprawka jakiegoś taksówkarza, któremu przeszkadza konkurencja. Koledzy też spotkali się z różnego rodzaju groźbami - mówi TOK FM anonimowo jeden z pracowników firmy I-car.

- Środowisko taksówkarskie od początku istnienia naszej firmy szukało problemów. Jesteśmy ich konkurencją, która im nie odpowiada dlatego chcą nas zniszczyć - mówi Dariusz Czerwiec z firmy I-car.

DOSTĘP PREMIUM