Ksiądz ujawnia dochody z kolędy - na FB. "Mam na nim 600 znajomych, grzechem byłoby nie skorzystać"

Wierni tworzą Kościół i w dużej mierze go finansują. Mają prawo wiedzieć, ile dali proboszczowi i co z tym zrobił - mówi "Gazecie Wyborczej" ks. Franciszek Kamecki, proboszcz parafii Gruczno koło Świecia n. Wisłą.

Ks. Kamecki zebrał w tym roku "po kolędzie" 31 640 zł, tysiąc złotych więcej niż rok wcześniej. Ale już ministranci dostali tylko 3,8 tys. zł, 2 tys. zł mniej niż w zeszłym roku - zauważa "Gazeta".

- Może słabiej śpiewali? Poważnie mówiąc, wszystko drożeje, tylko za olej opałowy zapłaciłem 6 tys. zł. Parafianie dobrze o tym wiedzą, bo ja mówię opieniądzach głośno od pierwszego dnia proboszczowania, czyli od 30 lat. Przyjąłem zasadę, że każdy wydatek parafii jest jawny. Na początku mówiłem o tym z ambony, później rozdawałem kartki z bilansem na kolędzie, a od sześciu lat publikuję oświadczenie w internecie na swojej stronie - mówi ksiądz.

Jak podkreśla, dochody parafii nie powinny być niczym tajnym i nie rozumie, dlaczego inni księża nie robią tak, jak on. Oprócz oświadczenia finansowego na stronie parafii zamieścił też sprawozdanie z kolędy . Na Facebooku.

- Przyznam, że jestem technicznie ciemny, ale chyba mam prawo, bo skończyłem już 71 lat. Na szczęście mój siostrzeniec świetnie się w tym wszystkim orientuje, to on zaraził mnie Facebookiem i prowadzi moje konto. Skoro mam na nim 600 znajomych, w tym wielu parafian, byłoby grzechem z tego narzędzia nie skorzystać -mówi ks. Kamecki.

Cała rozmowa w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

10 lat więzienia Guantanamo [ZDJĘCIA] >>>

DOSTĘP PREMIUM