Podpalił się przed kancelarią premiera. Miał rację argumentując, że w skarbówce były nieprawidłowości

PRZEGLĄD PRASY. Mężczyzna, który we wrześniu próbował dokonać samospalenia przed siedzibą premiera, mówił prawdę o patologiach w skarbówce. W urzędzie był nieprawidłowości - czytamy w "Rzeczpospolitej".

49-letni mężczyzna podpalił się pod Kancelarią Premiera

Były pracownik warszawskiej skarbówki, a wcześniej policjant, w liście adresowanym do premiera opisał liczne nieprawidłowości, do jakich dochodziło w urzędzie, w którym pracował. Gazeta przypomina, że po tragedii premier zapewniał, że przeprowadzono tam kontrole, które niczego nie wykazały.

"Rzeczpospolita" dotarła jednak do raportu z kontroli, jaką w 2009 roku przeprowadziła Izba Skarbowa. Wynika z niej między innymi, że w urzędzie nie monitorowano zawieszonych spraw, przez lata referat nie prowadził ewidencji zawiadomień, do 2008 roku, czyli do czasu, gdy sprawę zaczął ujawniać przyszły desperat Andrzej Ż., nie odnotowywano dat i sposobu zakończenia spraw. Rozstrzygnięcia skarbówki zapadały nawet z 46 miesięcznym opóźnieniem.

Z raportu kontroli wynika, że resort finansów zlecił ustalić odpowiedzialnych sytuacji, ale według kontrolerów, p.o. naczelnik urzędu nie złożyła doniesienia do prokuratury w sprawie niedopełnienia obowiązków przez pracowników i sprawa się przedawniła.

Po tragedii sprzed siedziby premiera, śledztwo w sprawie nieprawidłowości wznowiła prokuratura. W ubiegłym tygodniu przedłużono je do połowy kwietnia.

Czytaj więcej w "Rzeczpospolitej" >>>

10 lat więzienia Guantanamo [ZDJĘCIA] >>>

DOSTĘP PREMIUM