Rogalski: Mogą być kolejne zarzuty w śledztwie smoleńskim

- Wierzę, że w kokpicie Tu-154M zaraz przed katastrofą nie było generała Błasika - powiedział w RMF FM mec. Rafał Rogalski. O 12 poznamy wersję Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Rogalski w śledztwie smoleńskim mogą zostać postawione kolejne zarzuty.

Pełnomocnik Jarosława Kaczyńskiego w śledztwie smoleńskim powiedział, że miał dostęp do ekspertyz, które potwierdzają, że Błasika nie było w kokpicie. Nie chciał jednak zdradzić szczegółów, odsyłając do zapowiedzianej na dziś konferencji prasowej Naczelnej Prokuratury Wojskowej. - Musimy poczekać i to wynika przede wszystkim ze względów prawnych, a także z szacunku do pani Ewy Błasik - powiedział Rogalski.

Rogalski nie wie, dlaczego ekspertyzy różnią się, co do faktu obecności gen. Błasika w kokpicie samolotu.

- Najpewniej mamy do czynienia z błędem, co najmniej błędem. Czy przestępstwem? Musimy poczekać i przeanalizować, czy w takiej sytuacji biegły nie miał świadomości, co do tego, czy wydaje opinię, która w tym zakresie jest fałszywa, tzn. nie jest zgodna z rzeczywistością - powiedział.

Ciało gen. Błasika zostało znalezione w kokpicie samolotu, jednak według wdowy po dowódcy sił lotniczych mogło ono tam się znaleźć z powodu sił działających podczas katastrofy.

Będą kolejne zarzuty?

Według prawnika zarówno prokura wojskowa, jak i prokuratura Warszawa-Praga mogą postawić kolejne zarzuty w śledztwie smoleńskim. - Mogą one zostać postawione funkcjonariuszom BOR, ale nie skończy się tylko na nich. Co więcej, materiał dowodowy na to by wskazywał. Przy czym nie chodzi tylko o funkcjonariuszy BOR w Smoleńsku, ale także i w Warszawie.

Rogalski wskazuje, że zarzutu postawione mogą być osobom zarówno z kancelarii prezydenta, jak i premiera, a także z Ministerstwa Obrony Narodowej. - Nie chodzi tu o wojskowych, a urzędników i polityków. Myślę, że krąg jest bardzo szeroki.

Pełne stenogramy na konferencji?

Wojskowa prokuratura zapowiedziała na dziś konferencję prasową ws. opinii Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna z Krakowa na temat zawartości czarnych skrzynek Tu-154M. Nie wiadomo, czy na konferencji zostaną ujawnione pełne stenogramy rozmów z kokpitu samolotu.

Opracowywana w Krakowie od lata 2010 r. ekspertyza jest jednym z ważniejszych dowodów w śledztwie dot. katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r. Wpłynęła ona pod koniec ubiegłego roku do prowadzącej główne śledztwo Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Krakowscy biegli pracowali na kopiach zapisów - ich oryginały znajdują się w Rosji w dyspozycji tamtejszej prokuratury i nie będą przekazane Polsce przed zamknięciem rosyjskiego śledztwa ws. katastrofy.

Prokuratura polska wcześniej informowała, że nie ma zagrożenia, by ingerowano w oryginalne zapisy. Aby analiza mogła być ukończona, biegli musieli zbadać oryginalne nośniki z Rosji. Doszło do tego podczas wizyty biegłych w Moskwie w czerwcu zeszłego roku.

Część nagrań była nieczytelna

Opinia publiczna już wcześniej poznała zapisy nagrań z Tu-154M - w wersji jaką opracował rosyjski MAK. W czerwcu 2010 r. MSWiA ujawniło dokonaną przez nich transkrypcję. 40-stronicowy dokument zawierał rozpisane w tabelach: czas, treść zdania po rosyjsku i polsku oraz oznaczenie, kto wypowiada dane słowa.

Część zdań było w języku angielskim, niektóre fragmenty były opisane jako niezrozumiałe, nie do wszystkich wypowiedzi udało się też przyporządkować ich autora. Ponieważ część nagrań była nieczytelna, WPO przekazała je biegłym z Krakowa, aby dokonali badań nagrań na potrzeby prokuratury.

Zatonęła luksusowa Costa Concordia [ZDJĘCIA] >> "Sceny jak z Titanica" - ewakuacja z tonącego statku [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM