Klich przeprasza Ewę Błasik: "Mogę przeprosić tylko za polskich ekspertów"

Ja nie wiem, gdzie w końcu jest prawda. Jest za dużo wątpliwości - mówił Edmund Klich w RMF FM komentując sprawę ujawnionych wczoraj stenogramów z Tu-154M. Jednocześnie wyraził "wewnętrzne przekonanie", że gen. Andrzej Błasik był w kabinie tupolewa podczas katastrofy.

Ujawnione wczoraj przez prokuratora generalnego i prokuraturę wojskową stenogramy nie wymieniają gen. Błasika jako obecnego w kokpicie prezydenckiego samolotu, który 10 kwietnia 2010 r. rozbił się pod Smoleńskiem.

- Są trzy stenogramy i ten stenogram ostatni właściwie jest najuboższy, jeśli chodzi o ustalenia i rozpoznanie głosów w kabinie. W związku z tym ja nie wiem, gdzie w końcu jest prawda. Jest za dużo wątpliwości - komentował to Edmund Klich.

Klich: Głos gen. Błasika rozpoznali polscy specjaliści

"Przecież Rosjanie nie znali głosu Błasika"

Klich wspominał, że polscy eksperci, którzy w Moskwie odsłuchiwali nagrania, jako pierwsi powiedzieli, że rozpoznają głos Błasika w zapisie. Było to na początku maja, gdy ukazał się pierwszy stenogram. - Przecież Rosjanie nie znali ani głosu generała Błasika, ani nie było tam specjalisty, który by tak rozpoznał język polski. To byli polscy specjaliści - tłumaczył.

- Wewnętrznie jestem przekonany, że pan generał był w kabinie, bo świadczą o tym jeszcze inne dowody. Natomiast w tej chwili pewne wątpliwości się tworzą - mówił.

Klich wspominał też, że nie odczuł presji Rosjan. - Nie odczułem, że forsowanie tego było jak gdyby celowe przez Rosjan. Natomiast jeśli chodzi o zawartość alkoholu, ja dowiedziałem się o tym bardzo późno i od razu protestowałem, że nie powinno się to znaleźć w raporcie - powiedział.

"Przepraszam Ewę Błasik"

Konrad Piasecki przytoczył słowa Ewy Błasik, wdowy po generale, która mówiła, że odpowiednie służby powinny się zainteresować ekspertami lotniczymi, którzy jak Edmund Klich "bronią stanowiska Rosjan" i "żerują na śmierci jej męża".

- Ja wielokrotnie miałem kontakty z rodzinami w czasie badania wypadku i rozumiem, że każda żona i córka broni dobrego imienia osoby, która pilotowała, czy brała w tym udział - mówił Klich.

- Pan powiedziałby dzisiaj słowo "przepraszam" Ewie Błasik? - pytał Piasecki.

- Ja przeprosiłem wiele razy za to, że zbyt wcześnie powiedziałem o tym, że generał Błasik był w kabinie. Bazowałem na opiniach polskich ekspertów i opinii rosyjskiej, na podstawie autopsji przeprowadzonej przez Rosjan. Mogę przeprosić tylko za polskich ekspertów, którzy też nieprecyzyjnie odczytali głosy w kabinie - odpowiedział Klich.

"Rosjanie powinni poprawić raport"

- Jest wiele wątpliwości. I ten problem, szczególnie obecności generała Błasika i presji na załodze, upadł - mówił Klich. Jego zdaniem w tym zakresie raport MAK powinien być poprawiony.

Klich zaznaczył, że teoretycznie istnieje możliwość poprawienia raportu MAK, gdyby "Rosjanie uznali, że te dowody, które w tej chwili Polska ma, są przekonywujące".

- Powinno się apelować, żeby Rosjanie przedstawili dowody na podstawie których uznali, że generał Błasik był w kabinie. Nie wiem, czy to nie zostało przekazane, czy te dowody rosyjskie są tak słabe, że nie przekonują naszej prokuratury - mówił.

Jednocześnie Klich stwierdził, że nie powinno się wznawiać polskiego badania katastrofy, które jest rozdzielone od śledztwa prokuratorskiego. - To całkiem inny proces dowodowy - mówił.

- Jeśli chodzi o przyczyny katastrofy, to nie wpływa, tu polska strona nie przyjęła tego wariantu, że były bezpośrednie naciski. Uznano, że pan generał Błasik był w kabinie, ale nie wpływał na wykonanie zadania przez załogę. W związku z tym nie ma podstaw, żeby twierdzić, że raport, polski szczególnie, jest niepełny - mówił.

Błasika nie było w kabinie? Prokuratura: Nigdy nie mówiliśmy, że był >>>

Wrak w śniegu. Tak Rosjanie przechowują tupolewa [ZDJĘCIA] >>>

DOSTĘP PREMIUM