Szukajcie a znajdziecie... w internecie. Kościół zarzuca sieci na Facebooku

Demotywator, czyli bardzo popularna forma przekazu w internecie, na którym jest ksiądz w budowlanym kasku i podpis "Kościół w budowie. Wstęp wolny". Całość umieszczona na facebookowym profilu łódzkiego seminarium duchownego ma zachęcić wstąpienia do seminarium.

Wielu osobom Kościół nigdy nie kojarzył się z internetem. Łódzkie Wyższe Seminarium Duchowne postanowiło to zmieni. Na pomysł założenia tzn. eventu na facebooku i stworzenia demotywatora wpadli klerycy na co dzień korzystający z tego medium.

- Widać, że przynęta złapała haczyk - mówi z radością ksiądz Paweł Bogusz, prefekt w łódzkim seminarium. - Docierają do mnie bardzo pozytywne głosy odnośnie naszego pomysłu. Na pewno jest zaciekawienie, a przecież o to chodziło - dodaje ksiądz.

Ksiądz Bogusz przyznaje, że Kościół mógł być odbierany jako nieco archaiczny. - Staramy się to zmienić. Już teraz wiele parafii ma swoje strony internetowe - przekonuje prefekt. - W internecie można wysłuchać bądź przeczytać wiele bardzo dobrych kazań i rekolekcji - dodaje.

Czy to poczatek e-kościoła? Raczej nie. - Internet pozwala nawiązywać relacje, ale raczej te płytkie. Nic nie zastąpi spotkania ludzi twarzą w twarz. Spowiedź przez gadu-gadu, na razie też odpada - kończy kapłan.

DOSTĘP PREMIUM