Ludzie nie chcą teczek z IPN-u, a czekają na grę "Kolejka"

Najbardziej poszukiwanym dobrem IPN-u nie są dziś teczki, ale gra planszowa. Na "Kolejkę" o ogonkach do sklepów w czasach PRL-u trwają zapisy "na liście społecznej klientów hurtowych".

Trzy edycje - wszystkie z 2011 r. - rozeszły się w nakładzie 16 tys. egzemplarzy.

Cena: od 25 do 72zł. Na aukcjach internetowych nie brakuje chętnych do kupna nawet za 110zł (z przesyłką). Branża gier przeciera oczy ze zdumienia, bo dotąd żadna nowoczesna gra planszowa nie miała takiej sprzedaży i natychmiast nie znikała z półek.

-To wielki sukces wydawcy - ocenia Jacek Zdybel z firmy Trefl produkującej gry, puzzle i karty. -Tym większy, że tytuł był nowy i dostępny w ograniczonej dystrybucji, a nie na przykład w hipermarketach.

Z IPN-u właśnie wyjechała japońska telewizja, która kręciła reportaż o "Kolejce". Pisały już o niej gazety i portale z całego świata. -To także spowodowało większe zainteresowanie grą - mówi Karol Madaj, autor i wydawca "Kolejki" z IPN-u.

Gra przypomina, jak ciężko żyło się w PRL-u. W "Kolejce" wysyłasz rodzinę do sklepów, aby kupiła produkty z wylosowanej listy. W sklepach nie ma jednak towaru i trzeba się ustawić w kolejce, nie wiedząc, kiedy i co zostanie dowiezione. Można też wylosować kartę: "Pan tu nie stał".

Więcej w dzisiejszym wydaniu "Gazety Wyborczej" .

Prawybory prezydenckie Republikanów rozstrzygną się w Karolinie Południowej? >>

DOSTĘP PREMIUM