Rutkowski chce nagrody. Szef KGP: "Dziecko nie zostało odnalezione żywe"

Dziecko nie zostało porwane i nie zostało odnalezione żywe - mówi Marek Działoszyński, Komendant Główny Policji, pytany w RMF FM o kwestię nagrody za rozwiązanie sprawy zaginięcia małej Madzi. Twierdzi też, że policja już podczas pierwszych czynności miała podejrzenia, że matka dziecka kłamie.

Krzysztof Rutkowski, któremu matka Magdy powiedziała o śmierci dziewczynki i ukryciu jej zwłok, powiedział, że wystąpi o nagrodę, bo "mu się należy". Zaznacza, że potrąci z niej 20 tys., jakie wydał na śledztwo, a resztę przeznaczy na cele charytatywne.

- Dziecko nie zostało porwane i nie zostało odnalezione żywe. Taka była intencja nagrody w tej sprawie - mówił szef KGP Marek Działoszyński. Zaznacza jednocześnie, że nie jest podmiotem, który zadeklarował wypłacenie nagrody i nie wiem, czy będzie ona wypłacona.

Szef KGP "zadowolony z działań policji"

- Jest pan dumny z działań policji ws Magdy z Sosnowca? - pytał Konrad Piasecki.

- Jestem zadowolony z działań policji, myślę, że policjanci wykonujący w tej sprawie czynności wytrzymali całą presję sytuacji: presję mediów, presję publicznych wystąpień... - mówił. Swoich podwładnych nie nagrodzi za sprawę Magdy, bo wykonywali "normalne, standardowe czynności".

"To nie detektyw, to osoba, która zgłosiła się do rodziny"

Szefa KGP zapytano o to, czy jest wdzięczny Rutkowskiemu za pomoc w śledztwie. - W obszarze udzielania pomocy przez pana Rutkowskiego jakby stanowisko jest rozdwojone. Dziękujemy za to, że wykazał się aktywnością i chciał pomóc. Natomiast sposób w jaki prezentował później efekty swojej pracy jest moim zdaniem nieetyczne - uważa komendant.

- Nie mówimy o detektywie, tylko o osobie, która zgłosiła się do rodziny, żeby pomóc w poszukiwaniu dziecka. Nie ma koncesji. Gdyby był detektywem, to powinien takie ustalenia przynieść albo prokuraturze, albo policji, a nie robić z tego medialnego show - wytknął Działoszyński.

Komendant stwierdził, że "show" był złamaniem zasad etyki i zasad pracy detektywa, "którym mieni się Rutkowski".

"Już obdukcja podważyła prawdomówność matki"

- Od kiedy policja podejrzewała matkę o to, że kłamie? - dopytywał Piasecki.

- Już od pierwszych czynności, które były z panią Katarzyną wykonane. Już po zgłoszeniu się jej do szpitala i wstępnej obdukcji przez lekarza we wstępnej opinii lekarskiej pojawiły się informacje, że to nie są obrażenia, które mogły skutkować utratą przytomności i takim zachowaniem późniejszym tej pani, które nastąpiło na oczach policjantów - odpowiedział Działoszyński.

Kolejne wątpliwości pojawiły się przy kwestii ustalania czasu, jaki minął od wyjścia Katarzyny W. z domu do dojścia do miejsca rzekomego porwania. Nie chciał jednocześnie mówić o ewentualnym udziale innej osoby w ukryciu zwłok dziecka.

Działoszyński powiedział, że matka Magdy nie została przebadana na wariografie mimo sugestii policji. Prokuratura, która wykonywała pierwsze czynności w tej sprawie, dobrała do przesłuchania psychologa, który ocenił Katarzynę W. jako wiarygodną.

- Psycholog policyjny, który już zapoznawał się z materiałem po tym przesłuchaniu w prokuraturze, a który dysponował też pewnymi ustaleniami od policjantów, stwierdził, że ma wątpliwości co do prawdomówności matki. I to jakby ukierunkowało także nasze dalsze czynności - stwierdził.

Poszukiwania ciała zaginionej sześciomiesięcznej Magdy [ZDJĘCIA] >>

DOSTĘP PREMIUM