Szef MON zapowiada pomoc dla Włodzimierza N. "Czuję się moralnie zobowiązany"

Minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak deklaruje wsparcie dla Włodzimierza N. Znaleziony w Tatrach mężczyzna to były żołnierz zawodowy. Minister obiecał m.in. leczenie w szpitalu wojskowym w Warszawie przy ul. Szaserów i wsparcie materialne.

- Czuję się moralnie zobowiązany do takiego działania. Pomoc ze strony resortu obrony będzie udzielona taka, jak trzeba - powiedział szef MON.

Włodzimierz N. korzystał z renty, ale kiedy nie stawił się w kolejnym wyznaczonym terminie przed komisją lekarską, wypłacanie świadczenia zostało wstrzymane.

- Zbadamy tę sprawę. Jeśli będzie taka potrzeba, na pewno będziemy starali się szukać możliwości pomocy - deklaruje Tomasz Siemoniak. 36-letni Włodzimierz N. to były wojskowy , służył na misjach poza granicami kraju, w Iraku, Afganistanie, Jemenie. Ze służby zrezygnował ze względów zdrowotnych. Minister nie wie, czy zaginięcie mężczyzny miało związek z jego służbą wojskową. - Tego przypadku specjalnie nie badaliśmy, mamy wiedzę z mediów. Mam nadzieję, że uda się to wyjaśnić. I uda się tej osobie pomóc. To jest najważniejsze - podkreślił szef resortu obrony.

Jak zapewniają lekarze, stan mężczyzny znalezionego w miniony piątek w Tatrach poprawił się. Ale wciąż nie ma z nim kontaktu. Zdaniem lekarzy Włodzimierza N. czekają 2-3 tygodnie hospitalizacji.

N. służył w Bydgoszczy

Jak podała TVP Bydgoszcz, N. w 2003 r. służył na misji w Iraku podczas 1. zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego. Należał do Centralnej Grupy Działań Psychologicznych zajmującej się m.in. wizerunkiem wojska w mediach. W tamtym czasie w bazie Babilon był też dziennikarz TVP Jarosław Lewandowski, który rozmawiał nawet z odnalezionym mężczyzną. Telewizja pokazała fragment, w którym mówi: - Czujemy się znakomicie. Przeszliśmy pełną aklimatyzację. Oczywiście brakuje nam w jadłospisie typowo polskich dań, ale cóż? Da się przeżyć - mówi w pokazanym przez TVP fragmencie. Mężczyzna służył w armii do 2006 roku, po czym zrezygnował z wojska ze względów zdrowotnych.

Ratownicy znaleźli wychłodzonego mężczyznę w pustym szałasie

Przypomnijmy, że mężczyzna został znaleziony w piątek na Polanie pod Kopieńcem. Podczas rutynowego patrolu Jan Polak, pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego, zauważył ślady butów w rzadko odwiedzanej przez turystów części Tatr. Idąc tym tropem, dotarł do pasterskiego szałasu, w którym znajdował się skrajnie wychłodzony i wygłodzony mężczyzna.

- Był ubrany nieodpowiednio do panującej w górach pogody: w polarowe spodnie, kurtkę, a poza tym poowijany był w kołdry, szmaty, które gdzieś znalazł - powiedział pracownik TPN. Nie wiadomo, jak długo mężczyzna znajdował się w górach. - Nie było z nim kontaktu, na wszystkie pytania odpowiadał "nie wiem", "nie pamiętam". Natychmiast został wezwany helikopter TOPR, który przetransportował go do szpitala - dodał Polak.

Awantura PiS-u na sejmowej komisji. Poszło o TV Trwam [WIDEO] >>

DOSTĘP PREMIUM