Luksemburg zarabia na polskim e-sądzie

Polski sąd, polscy sędziowie, nawet polskie długi, a i tak zarabia Skarb Państwa Luksemburga. Jak ustalili reporterzy TOK FM, firmy windykacyjne zarejestrowane w tym właśnie kraju złożyły ponad 200 tysięcy spraw w polskim e-sądzie elektronicznym. Tam płacą podatki i oszczędzają.

Z danych, którymi dysponuje e-sąd (powstał 1 stycznia 2010 roku), wynika, że do tej pory trafiło tam grubo ponad 2,5 miliona spraw, a co czternaste powództwo pochodzi od podmiotu zarejestrowanego za granicą.

- Tylko jedna firma z siedzibą w Luksemburgu złożyła blisko 200 tysięcy spraw - mówi Jacek Widło, szef e-sądu z siedzibą w Lublinie, i dodaje, że choć pozostałe podmioty składają mniej spraw, to jest ich sporo. Do sądów pozwy trafiają hurtowo.

Luksemburg się opłaca

Firmy windykacyjne jeszcze przed powstaniem sądu elektronicznego wyliczyły, że płacąc podatki w Luksemburgu, można sporo zaoszczędzić. Rejestrują tam swoją działalność, choć w wielu przypadkach oprócz siedziby nie mają z Luksemburgiem nic wspólnego. Sprawami np. o windykację długu zajmują się polscy sędziowie, ale zyski z egzekucji nie trafiają do fiskusa w Polsce.

- Z punktu widzenia e-sądu to bez różnicy - mówi sędzia Jacek Widło. - Doręczenia trafiają e-mailowo do przedstawicieli firmy. A skrzynki są zarejestrowane w Polsce - mówi sędzia i dodaje, że firmy wyznaczają do kontaktu swojego pełnomocnika, dlatego miejsce siedziby spółki dla sądu nie ma najmniejszego znaczenia.

Sędzia dodaje, że nie da się dokładnie policzyć spraw kierowanych do e-sądu z zagranicy, ale wiemy, że jest ich naprawdę sporo.

Nie można tego zabronić

Wiceminister sprawiedliwości Jacek Gołaczyński przyznaje, że w trakcie prac nad e-sądem zastanawiano się, czy nie zablokować możliwości składania pozwów podmiotom niezarejestrowanym w Polsce. - Nie mogliśmy przyjąć takich zapisów, bo byłoby to sprzeczne z prawem Unii Europejskiej. To byłaby dyskryminacja ze względu na przynależność państwową - mówi wiceminister i zaznacza, że w takiej działalności obcych podmiotów nie ma nic niewłaściwego.

Polacy stworzyli - korzysta Luksemburg

Danymi, do których dotarli reporterzy TOK FM, oburzeni są przedstawiciele stowarzyszenia sędziów Iustitia. Zdaniem sędziego Łukasza Piebiaka z Sądu Okręgowego w Warszawie najgorsze jest to, że najczęściej za tym zjawiskiem stoją polscy windykatorzy.

- To są przedsiębiorcy, którzy do Luksemburga uciekają przed podatkami. Polacy własnym nakładem sił i środków stworzyli sąd elektroniczny, a zyski z niego idą do na konto obcego państwa . Nie wiem, czy o to chodziło - mówi sędzia i dodaje, że jego zdaniem przy tworzeniu e-sądu popełniono poważny błąd.

Ile traci Skarb Państwa?

Zdaniem ekspertów nie da się jednoznacznie określić, ile windykatorzy oszczędzają, płacąc podatki w Luksemburgu, a nie w Polsce. - W Luksemburgu jest mnóstwo struktur podatkowych i trzeba każdy przypadek analizować oddzielnie. Określona działalność może być prowadzona na przykład w formie jakiegoś funduszu, który jest korzystnie opodatkowany - mówi ekspert podatkowy Józef Banach. Jego zdaniem pewne jest tylko to, że windykatorom się to opłaca.

Opłaty sądowe są w e-sądzie znacznie niższe niż w tradycyjnym postępowaniu i - jak przyznają sędziowie - wiele spraw, które rozpatruje e-sąd, nigdy nie znalazłoby się na wokandzie.

Trafiają tam sprawy dawno przedawnione lub te, w których przedmiot sporu jest bardzo niski. E-sąd musiał na przykład zająć stanowisko w spawie długu w wysokości 1,45 zł, a podobnych przypadków jest więcej.

DOSTĘP PREMIUM