Monopolowy pod szkołą. Właściciel łańcuchami obszedł prawo. I nic nie można zrobić [ZDJĘCIA]

Żeby móc sprzedawać alkohol, właściciel sklepu spożywczo-monopolowego w bydgoskim Fordonie wykuł drzwi z drugiej strony budynku i postawił ogrodzenie z łańcuchami. Ludzie teraz kluczą, nadrabiają drogi. Czemu? Sklep musiał sztucznie "wydłużyć" odległość od pobliskiej szkoły. - Wszystko jest zgodnie z normami i przepisami - zapewnia TOK FM jeden z kierowników.

Odległość od budynku Szkoły Podstawowej nr 66 mierzyli urzędnicy z Miejskiej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. - To dokładnie 60 metrów - tłumaczy Anna Wołos, kierownik Referatu Zezwoleń Alkoholowych w Bydgoszczy.

- Protokół jest prawidłowy, przez te łańcuchy wydłużyła się droga dojścia, no ale jest to droga, której odległość jest prawidłowa. Nic więcej nie możemy zrobić - rozkłada ręce Wołos.

Uczniowie idą po batonik i wpadają na pijanych

Innego zdania jest dyrektorka szkoły Małgorzata Pilewska: - Ten punkt znajduje się vis-a-vis naszej szkoły. Tuż obok jest przejście dla pieszych, to jedyne przejście na tej ulicy, bardzo często stają tu tiry, które przywożą towar, wczoraj nawet była tu policja, bo zatarasował przejście i dzieci nie miały jak przechodzić - opowiada.

- W szkole realizujemy różne programy profilaktyczne dotyczące alkoholu, narkotyków, nie chcę, żeby wychodząc ze szkoły, dziecko dostawało informację, że w praktyce wygląda to inaczej, albo żeby kupując batonik, miało styczność z tymi, którzy kupują alkohol. Przecież niewykluczone, że mogą to być też nietrzeźwi - martwi się Pilewska.

Temu się udało, bo zawiesił łańcuchy

Duże osiedle, sypialnia - sklepy z alkoholem świetnie sobie radzą. Na rogu ulic Prejsa i Łochowskiego - gdzie znajduje się kontrowersyjny sklep - znajdują się trzy punkty sprzedające alkohol. Ten jest czwarty.

Jak nie ma alkoholu, to sklep upada

- Tu więcej takich było, wcześniej też był monopolowy, ale ktoś się dopatrzył, że za blisko szkoły, koncesję wycofali i sklep zbankrutował. A co, jemu się udało, bo zawiesił łańcuchy? Tak nie powinno być - denerwuje się pan Zbigniew.

- Tam, gdzie sprzedają alkohol, zawsze kręcą się jacyś pijani, a te dzieciaki są małe, przecież to podstawówka, nie powinni wydać pozwolenia - dziwi się pani Barbara.

Odległość od wejścia do sklepu czy lokalu do obiektu zastrzeżonego (m.in. szkoła, przedszkole, żłobek, kościół, placówki zdrowia, zajmujące się leczeniem alkoholizmu ) ustalają przepisy - Art. 12 Ustawy o wychowaniu w trzeźwości rady gminy:

Punkt sprzedaży napojów alkoholowych musi się mieścić w odległości nie mniej niż 60 metrów od wejścia do placówki sprzedaży do granicy obiektu zastrzeżonego, licząc najkrótszą drogę komunikacyjną wyznaczoną dla ruchu pieszego.

W całej Bydgoszczy sprzedaż alkoholu powyżej 4,5 proc. prowadzi 550 punktów detalicznych i 500 lokali gastronomicznych. Limit jeszcze nie został wyczerpany.

DOSTĘP PREMIUM