Nagły zwrot ws. Lechosława G. Sąd żąda zmiany biegłego. Bo udzielił wywiadu

Sąd nakazał prokuraturze uzupełnić akta postępowania dotyczącego terapeuty, który jest oskarżony o molestowanie seksualne swoich pacjentek. Sąd nie wyklucza, że konieczne będzie powołanie jeszcze jednego biegłego, który oceni metody pracy seksuologa. Są wątpliwości co do bezstronności francuskiego eksperta. Dlaczego? Bo doktor Blacher na ich temat miał się wypowiedzieć w jednym z wywiadów dla jednej ze stacji radiowych.

Do tej pory akt oskarżenia oparty był m.in. na niekorzystnej dla Lechosława G. opinii francuskiego biegłego . Doktor Patrick Blacher, bo o nim mowa, uznał metody stosowane przez poznańskiego seksuologa za niedopuszczalne.

Biegły udzielił wywiadu. I podpadł

Po tym, jak akt oskarżenia przeciwko seksuologowi wpłynął do sądu, ten uznał, że ma wątpliwości co do bezstronności francuskiego eksperta. Dlaczego? Bo doktor Blacher na ich temat miał się wypowiedzieć w jednym z wywiadów dla RMF FM. W swoich wypowiedziach ponoć miał być stronniczy.

Z tym śledczy się nie zgadzają. - W ocenie prokuratury nie ma ani podstaw, ani jakichkolwiek okoliczności, które wskazywałyby na to, iż biegły, którego powołaliśmy, wydał stronniczą opinię - mówi w rozmowie z TOK FM prokurator Magdalena Mazur-Prus z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Po co więc powoływać kolejnych biegłych? - pytają prokuratorzy. I dodają, że zlecanie im kolejnej nieuzasadnionej niczym czynności niepotrzebnie przeciągnie w czasie całą sprawę. - Jeżeli sąd nabierze przekonania, że koniecznie trzeba powołać innego biegłego, który oceni metody pracy oskarżonego, wtedy może to zrobić sam, bez zbędnej zwłoki dla postępowania - tłumaczy Mazur-Prus. Wg niej opinia wspomnianego biegłego nie jest jedynym dowodem świadczącym o tym, że poznański seksuolog molestował swoje pacjentki.

Śledczy: Polski biegły mógłby być stronniczy

Pytanie zatem, o co tak naprawdę chodzi sądowi i dlaczego nie chce skorzystać z tych samych uprawnień, które mają śledczy. W uzasadnieniu, które dostała od sądu prokuratura, czytamy m.in., że powołanie biegłego przez sąd źle wpłynęłoby na medialny wizerunek tego sądu. - Z takimi argumentami prokurator kategorycznie nie może się zgodzić - uważa Mazur-Prus. W zażaleniu na decyzję sądu prokurator zwrócił uwagę, że wątpliwości co do bezstronności francuskiego biegłego można przecież rozwiać podczas procesu na wideokonferencji, której i tak prokurator będzie się domagał.

Poza tym - zdaniem śledczych - sąd może w każdej chwili łatwo skontaktować się z doktorem Blacherem, bo jego dane są w aktach sprawy. Zdaniem prokuratury w żaden sposób nie spowoduje to przedłużenia procesu.

Warto przypomnieć, że właśnie dla zachowania bezstronności w sprawie Lechosława G. śledczy nie powołali polskich biegłych. Bo większość z nich albo znała poznańskiego terapeutę, albo miała z nim kontakty zawodowe. - W związku z tym szukaliśmy takiej osoby, która z oskarżonym nie współpracowała, bo tylko to dawało gwarancję bezstronności oceny takiego biegłego - tłumaczy prokurator Mazur-Prus. Zdaniem śledczych doktor Patrick Blacher spełnił te kryteria i nie sposób zarzucić mu braku wiarygodności.

Teraz sprawą zajmie się sąd wyższej instancji. Albo nakaże uzupełnić postępowanie i jednak powołać innego biegłego, albo przyjmie argumenty prokuratorów i proces przeciwko Lechosławowi G. w końcu się rozpocznie.

Sprawa została ujawniona ponad dwa lata temu w programie TVN "Uwaga". Znany poznański seksuolog wprowadzał pacjentki w stan hipnozy i obmacywał. Za molestowanie grozi mu 8 lat więzienia.

Zobacz wideo

Poranek Radia TOK FM. Zobacz rozmowy [WIDEO]

DOSTĘP PREMIUM