Chaos wokół awarii pod Babami

Sytuacja pod Babami nie była groźna - twierdzi odpowiadająca za infrastrukturę kolei spółka PKP. Inna spółka PKP, zatrudniająca maszynistę, nagradza go za decyzję o zatrzymaniu pociągu i informuje, że doszło do "poważnego naruszenia zasad bezpieczeństwa". "Bardzo dobrze zrobił" - komentują inni kolejarze na forach internetowych.
Zobacz wideo

Wczoraj rano maszynista pociągu jadącego trasą Warszawa - Katowice zatrzymał pociąg ze względu na niesprawny semafor i odmówił dalszej jazdy do chwili wyjaśnienia usterki. Tym samym zablokował jedyny przejezdny tor, z obu stron powstał potężny korek.

PKP PLK: "Wskazania były bezpieczne"

Spółka PKP PLK zapewnia, że sytuacja na tym odcinku była pod kontrolą i że wskazania semafora były bezpieczne. - Specjalna komisja prowadzi w tej chwili prace wyjaśniające, czy doszło do awarii - mówi Krzysztof Łańcucki, rzecznik PKP PLK (Polskich Kolei Państwowych).

W rozmowie z Gazetą.pl wyjaśnia, że w przypadku problemu z działaniem semafora takim, jaki miał miejsce pod Babicami, semafor zawsze pokazuje "wskazanie bezpieczniejsze niż prawidłowe". - Na przykład, jeżeli semafor powinien pokazywać, że zalecana prędkość to 100 km/h, semafor pokaże wskazanie 40 km/h. Analogicznie było w tym przypadku. To, co pokazywał semafor, to nie było wskazanie błędne, ale inne niż spodziewał się maszynista na danym odcinku. Ale to było wskazanie bezpieczne, zakładające większy margines ryzyka niż wskazanie prawidłowe - mówi Łańcucki.

PKP Cargo: "Wskazanie było sprzeczne z ustawieniem zwrotnicy"

Zupełnie inaczej przedstawia sprawę spółka PKP Cargo. - Według naszej najlepszej wiedzy wskazania semaforów były nieprawidłowe - mówi Piotr Apanowicz, rzecznik spółki. Wyjaśnia, że "wskazanie semafora wjazdowego było inne niż wskazania poprzedniego semafora". - Ale nie to jest jeszcze najgorsze, wskazanie semafora było sprzeczne z ustawieniem zwrotnicy. Dla nas więc sprawa jest zupełnie jasna.

Doszło do naruszenia zasad bezpieczeństwa, co groziło poważnymi konsekwencjami - mówi. Dodaje, że dla PKP Cargo ustalenia komisji eksperckiej mają drugorzędne znaczenie. - Komisja bada kwestie czysto techniczne. Ma wykazać, dlaczego doszło do awarii semaforów - mówi. Nie czekając na wyniki prac komisji, spółka PKP Cargo podjęła już decyzję o przyznaniu nagrody dla maszynisty, który zatrzymał pociąg. - W tej chwili czekamy jeszcze na decyzję prezesa PKP Cargo co do wysokości nagrody. Spodziewamy się, że będzie to kilka tysięcy złotych brutto - mówi rzecznik PKP Cargo.

"Wielokrotnie zwracali uwagę na problemy z semaforami"

Szef Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce Leszek Miętek powiedział PAP, że jako maszynista z 30-letnim stażem postąpiłby tak samo, jak maszynista PKP Cargo. Dodał, że maszyniści wielokrotnie zwracali uwagę, że wskazania semaforów bywają nieprawidłowe. Zdaniem Miętka to bardzo poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu kolejowego. Związkowiec zaznaczył, że tylko dzięki postawie maszynisty i dobrej widoczności nie doszło w środę do takiej katastrofy, jak w sierpniu ub.r. W pobliżu stacji w Babach wykoleiła się wówczas lokomotywa i cztery wagony pociągu TLK Warszawa - Katowice. Dwie osoby zginęły, a ok. 80 zostało poszkodowanych.

"Nie mogłem ryzykować"

Jak opowiada maszynista pociągu Edward Pryczek , semafor przed stacją w Babach k. Piotrkowa Trybunalskiego dawał zielony sygnał. Co oznacza możliwość wjazdu na stację bez ograniczenia prędkości. Na kolejnym semaforze był sygnał zielony i pomarańczowy - czyli ograniczenie prędkości do 40 km na godz. Maszynista zdecydował, że nie będzie ryzykował. Zatrzymał pociąg i zażądał przybycia komisji, która sprawdzi sygnały na semaforach. - Nie mogłem ryzykować. Zatrzymałem się i poinformowałem o tym dyżurną ruchu. A ona powiadomiła odpowiedzialne za to osoby - mówi maszynista.

"Kolejarze na co dzień spotykają się z takimi kwiatkami"

Na forach branżowych zawrzało od komentarzy. Na stronie Rynku Kolejowego pojawiło się wiele głosów popierających maszynistę:"Tak właśnie powinien zrobić. Nie mam pewności, nie jadę", "Brawo dla maszynisty!!! Mam nadzieję, że znajdzie się więcej naśladowców, bo to co się dzieje na sieci z urządzeniami srk przechodzi ludzkie pojęcie" - komentowali inni z kolejarzy. "Miejmy nadzieję, że to zachowanie ośmieli zmuszonych do myślenia po ostatnich tragediach wszystkich maszynistów spotykających się na co dzień z podobnymi kwiatkami" - czytamy we wpisie na infokolej.pl. Kolejarze wklejają na forach film, który pokazuje, że już wcześniej dochodziło do podobnych sytuacji.

 

DOSTĘP PREMIUM