Gimnazjalista: "Romeo i Julia" to powieść. Egzaminator: Muszę to zaliczyć

Można napisać, że "Romeo i Julia" to powieść, i nie stracić za to punktu - podaje "Gazeta Wyborcza". - Za duża jest pobłażliwość w ocenianiu egzaminu gimnazjalnego. I to jest krzywdzące dla dobrych uczniów - alarmują egzaminatorzy, którzy właśnie sprawdzają prace gimnazjalistów. Dziwią się też dyrektorzy: - Po co uczyć dzieci, że koń to koń, a krowa to krowa?

W kwietniu ponad 420 tys. gimnazjalistów napisało nowy egzamin gimnazjalny, m.in. z języka polskiego. Egzaminatorzy ostrzegają, że pobłażliwy system oceniania prac z polskiego jest niesprawiedliwy: pozwala na przyznanie takiej samej liczby punktów osobom, które wykazują się znajomością faktów, jak i tym, którzy nie mają o nich pojęcia, ale pisząc, zachowują zasady logiki. - Sprawdzałam egzamin, w którym gimnazjalista napisał, że "Romeo i Julia" to powieść. Ponieważ nie wpływało to znacząco na logikę wywodu rozprawki, zmuszona byłam dać mu tyle punktów ile wielu dzieciom, które nie zrobiły tych błędów - opowiada "Gazecie" polonistka współpracująca z Okręgową Komisją Egzaminacyjną w Krakowie.

Buntują się też rodzice, którzy wiedzą, że podczas rekrutacji do liceów każdy punkt jest na wagę złota. Podobnie sądzą dyrektorzy szkół. Gabriela Olszowska, kierująca Gimnazjum nr 2 w Krakowie: - Po co uczyć dzieci, że koń to koń, a krowa to krowa, skoro Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wystarczy, iż wiedzą, że to zwierzę. Pobłażliwe ocenianie tego egzaminu to zbagatelizowanie trzech ostatnich lat pracy gimnazjalnych polonistów.

Zarzuty bagatelizują Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Krakowie oraz Piotr Pacewicz z "Gazety Wyborczej". Wg niego rozróżnianie dramatu od epiki to "szczegółowa wiedza". "Nie warto zabierać punktu uczennicy, która nie zna nazw gatunków literackich. (...) Nowoczesna edukacja odchodzi od sprawdzania wiedzy na rzecz badania umiejętności, bo w XXI w. całą wiedzę mamy dosłownie pod ręką (klawiaturą). Stawia na umiejętność myślenia, np. prowadzenia logicznego wywodu, czytania ze zrozumieniem, rozwiązywania problemów To ważne, bo dopóki będą obowiązkowe egzaminy-testy, nauczyciele będą pod nie uczyć. A szkoła, która stawia na szczegółową wiedzę, ma coraz mniejszy sens" - pisze w komentarzu.

Cały tekst w internetowym serwisie ''Gazety Wyborczej''

Kto ma rację Stankiewicz czy Niesiołowski? Głosuj w naszej sondzie >>

DOSTĘP PREMIUM