Paradowska: Taksówkarze chcieli zyskać poparcie, a zyskali tylko niechęć

- Życzę taksówkarzom powodzenia w tych ich protestach, ponieważ ja tam nie słyszałam ani jednego głosu poparcia dla nich. Poza oczywiście samymi taksówkarzami - ironizowała w ?Poranku TOK FM? Janina Paradowska. W przeglądzie prasy odnosiła się m.in. do wczorajszych utrudnień w ruchu, jakie mieli spowodować kierowcy w sześciu miastach Polski. - Ja nie zauważyłam, żeby nawet Warszawa była sparaliżowana - stwierdziła dziennikarka.

Paradowska odnosiła się do okładki "Super Expressu". Gazeta na pierwszej stronie pisze o "paraliżu Polski" z powodu protestu taksówkarzy . Kierowcy sprzeciwiali się deregulacji zawodu, którą chce przeprowadzić minister sprawiedliwości. Zmiany będą polegały na tym, że od teraz to gmina będzie decydować, w drodze uchwały, czy niezbędne jest przeprowadzenie egzaminu dla taksówkarzy, w którym pojawiają się pytania dotyczące topografii miasta, czy też nie.

"Instalacja przed Sejmem"

- Jeżeli celem protestu taksówkarzy było zyskanie społecznego poparcia, to myślę, że zyskali tylko niechęć - komentowała dzisiaj Paradowska. I ironizowała: - No, chyba że ktoś widział instalację z papieru toaletowego, którą urządzili przed Sejmem, rzucając rolkami papieru toaletowego na jedno z drzew. Ta instalacja - jako dzieło sztuki - mogłaby być obiektem zwiedzania. Zwłaszcza że dzisiaj muzea zamknięte .

24 maja strajk artystyczny. Zamknięte będą wszystkie galerie >>>

Oto wspomniana "instalacja":

- Właściwie to nie wiem, do kogo taksówkarze adresują ten protest - przecież te nowe regulacje będą się decydowały na poziomie samorządów - podsumowała Paradowska.

"Kręta droga Ludwika Dorna"

Publicystka Radia TOK FM i "Polityki" skomentowała także inny artykuł, który pojawił się w dzisiejszej prasie, dotyczący Ludwika Dorna, polityka Solidarnej Polski. Dorn zaproponował Jarosławowi Kaczyńskiemu współpracę, mającą polegać na wspólnym zablokowaniu wejścia Chorwacji do UE. Polityk, uderzając w prestiż i interes Niemiec, którym zależy na wejściu Chorwacji do wspólnoty, widzi szansę na zablokowanie kariery Donalda Tuska i skompromitowanie go w oczach niemieckich polityków.

- Krętą drogę Ludwika Dorna obserwuję z coraz większym zdumieniem - komentowała Paradowska. - W tej chwili pan poseł Dorn uznał, że ważniejsze od członkostwa Chorwacji w Unii Europejskiej jest przetrącenie kariery Donalda Tuska. W związku z czym konstruuje się taki szantaż: Polska powinna, podobnie jak wszystkie państwa UE, ratyfikować traktat o rozszerzeniu Unii o Chorwację. Dorn proponuje, aby wspólnie z Jarosławem Kaczyńskim w zamian za poparcie ratyfikacji wspólnie zażądali od Tuska referendum ws. przystąpienia do strefy euro, nowelizacji konstytucji oraz deklaracji, że pakt fiskalny także będzie ratyfikowany za zgodą 2/3 Sejmu - wyjaśnia dziennikarka.

I konstatuje: - Nie wiem, czy Ludwik Dorn się nie zaplątał.

DOSTĘP PREMIUM