Opodatkować prostytucję? "To będzie śmieszne prawo. Nie do wyegzekwowania..."

- Od lat rozmawiam z prostytutkami i wiem, że w Polsce jest bardzo niewiele kobiet, które chciałyby oficjalnie występować jako prostytutki. Nie jesteśmy na to gotowi - mówi w rozmowie z TOK FM Irena Dawid-Olczyk, prezes fundacji La Strada, walczącej z handlem ludźmi. - Nie umiemy wykonać prawa, które już mamy. A co dopiero z kolejnym, dotyczącym opodatkowania prostytutek? - pyta.

- Mamy dobre prawo przeciwko sutenerstwu, którego nie umiemy wyegzekwować. A chcemy sobie narzucić jeszcze trudniejsze prawo, którego tym bardziej nie będziemy umieli wyegzekwować - twierdzi Dawid-Olczyk. Odnosi się w ten sposób do pomysłu, który powrócił przy okazji nadchodzącego Euro 2012, aby uznać w Polsce prostytucję jako zawód.

A zaproponowała to Kazimiera Szczuka w "Kropce nad i" - stwierdziła, że jest przeciwko organizacji piłkarskich mistrzostw, dlatego że nie przyniosą one żadnej korzyści Polsce oraz sprawią, że w Polsce rozkwitnie przemysł usług seksualnych. Zgadza się z nią Joanna Piotrowska, szefowa fundacji Feminoteka. - Jestem za tym, by ten zawód oficjalnie był na rynku - potwierdziła w rozmowie z TOK FM .

"Nie będzie ograniczenia patologii"

- Od 15 lat rozmawiam z kobietami, które pracują w prostytucji dobrowolnie lub nie. Wiem, że w Polsce jest niewiele kobiet, które chciałyby oficjalnie występować jako prostytutki - mówi nam Irena Dawid-Olczyk, prezes La Strady, fundacji walczącej z handlem ludźmi i niewolnictwem. Podkreśla: - Nie jesteśmy na to gotowi mentalnie, żeby w pierwszej klasie koło naszej córeczki siedział synek pani, która z zawodu jest prostytutką. Nie jesteśmy w stanie chociażby zapewnić równych szans dziecku, które musiałoby przyznać, że jego mama jest prostytutką.

"Obrażanie się na rzeczywistość i nie dostrzeganie problemu prostytucji jest po prostu błędem" >>>

Zdaniem Dawid-Olczyk nawet po opodatkowaniu prostytutek patologia nie zostanie ograniczona. - Niedawno przetoczyła się fala informacji na temat greckich prostytutek, które były HIV pozytywne, a których twarze upubliczniono. Wszystkim umknęło to, że były to kobiety prostytuujące się nielegalnie. A tymczasem w Grecji prostytucja jest legalna, natomiast wiele kobiet robi to nielegalnie. Patologie więc by istniały, tyle że byłyby bardziej schowane - zaznacza.

Państwo nic nie robi. "Bo nie chce"

- W tej chwili nie walczymy z patologią w prostytucji: nie ma żadnych programów dla nieletnich prostytutek, nie ma programów na wychodzenie dla kobiet, które się prostytuowały, nie ma terapii, poradnictwa prawnego, nie ma poradni dla kobiet, które muszą płacić haracze i muszą się opłacać sutenerom - wymienia prezes La Strady. - Zanim Holandia zalegalizowała prostytucję, były tworzone "zony" bezpieczeństwa - było poradnictwo zdrowotne, prawne, była debata publiczna. A my chcemy tylko ściągnąć z prostytutek pieniądze, a całą resztą nie jesteśmy zainteresowani. A tę całą resztę państwo i społeczeństwo mogłoby zrobić bez legalizacji i opodatkowania. Nie robi - bo nie chce - dodaje.

Zobacz wideo

Dawid-Olczyk podaje przykład: - Próbujemy zdobyć pieniądze na program dla nieletnich prostytutek, ale nikt nie jest tym zainteresowany. Wszyscy udają, że te dziewczyny nie miały tego doświadczenia - mówi. I stwierdza: - Absolutnie nie jesteśmy w stanie walczyć z sutenerstwem, które jest prawnie zabronione. To oznacza, że nie umiemy wykonać prawa, które i tak już mamy. To prawo jest więc ośmieszone. I co? I w związku z tym chcemy wprowadzić kolejne prawo, typu opodatkowanie prostytutek, które będzie jeszcze śmieszniejsze - bo jak będziemy udowadniać danej osobie, że się prostytuuje?

Kobiety sprowadzane na Euro. "Przyjadą i nie zarobią"

- Duże imprezy sportowe nie łączą się ze zwiększeniem prostytucji, jak by wyobrażali sobie to jej organizatorzy - podkreśla nasza rozmówczyni. - Z tym może być inny problem - że - owszem - zostaną przywiezione do Polski kobiety, ale... nie zarobią.

Szefowa La Strady podsumowuje: - Jeżeli nie potrafimy skutecznie sutenerom zabrać ich pieniędzy, to nie sądzę, żebyśmy umieli zabrać kobietom. Zresztą - i tak to by było opodatkowanie ryczałtowe w takiej sytuacji. A to powoduje, że nawet jak kobietę np. bolą zęby czy pada deszcz, a ona chce zostać w domu, to nie ma szans - musi wyjść na ulicę. Osoba zarejestrowana miałaby na sobie presję państwa, żeby się prostytuować. A to jest niemoralne.

Tyszkiewicz, Polska Wenus, kura domowa... Niezwykła wystawa o kobietach"Uwikłane w płeć" >>

Czy legalizacja prostytucji to dobry pomysł?

DOSTĘP PREMIUM