Wydawcy torpedują rządowe e-podręczniki, bo boją się strat związanych ze spadkiem sprzedaży książek

"Rząd szykuje przewrót w podręcznikach. Ale wydawcy boją się strat i nie chcą ich produkować dla MEN. Czy to storpeduje e-rewolucję w szkołach?" - pisze "Gazeta Wyborcza"

Rząd zaczął program "Cyfrowa szkoła". Szkoły kupią komputery, rzutniki itp. dla uczniów i nauczycieli. Ale rząd chce również włożyć do sieci treści edukacyjne. Dlatego chce dokupić e-podręczniki. Na sprzęt ma szansę tylko 400 spośród ponad 30 tys. szkół, i to tylko podstawówki. Ale e-podręczniki będą dla wszystkich - od podstawówki po liceum. Rząd ma na to 45 mln zł, część wyda na internetową platformę, na której ulokuje e-podręczniki. Konkurs na nie trwa, wyniki 14 czerwca. Ale czy zostanie rozstrzygnięty?

Rząd zaplanował rewolucję - e-podręczniki na tzw. wolnych licencjach. Zapłaci za ich produkcję, a każdy uczeń będzie z nich korzystał za darmo.

Stąd konflikt. Plan uderza w rynek wydawniczy wart dziś ok. 1 mld zł (to obroty blisko 20 wydawców podręczników). A przy wolnych licencjach - żegnajcie marże, tantiemy dla autorów i wznowienia, które teraz zmuszają rodziców, by kupowali co roku nowe książki, choć czasem zmienia się tylko jedno ćwiczenie. Stracić mogą też księgarze.

Więcej w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej"

Chińscy geje. Fotograf: Myślałem: "Show-biznes, ciuchy". A zobaczyłem...>>

DOSTĘP PREMIUM